Zobacz pełną wersję : Co jest mojemu gupikowi ? :(
Kochani pomóżcie, mam problem z samiczka gupika. Od 3 dni dziwnie się zachowuje, nie potrafi normalnie pływać, tylko ustawia się w pozycji pionowej, jakby miała ciężarek przyczepiony do ogona. Żadnych objawów zewnętrznych nie ma, oprócz białawych odchodów (ale to dopiero od dzisiaj, wczesniej tego nie było). Odłowiłam ją na krótko do kotnika, żeby sobie odpoczęła od nachalnych samczyków, ale się przewracała na boki i nie mogła podnieść i w ogóle się męczyła strasznie :(
Dodam że rybka ma apetyt, podałam jej wczoraj zmielone warzywa (groszek, marchewka) z dodatkiem czosnku, bo podobno działa odkażająco.
Może to jakies pasożyty, coś z pęcherzem pławnym, albo sama nie wiem co :(.
Pomóżcie, nie wiem co robić.
eremenik.
04-19-2004, 16:55
Moja samiczka tez miala takie objawy zrobila sie jakby garbowata pletwy miala poobgryzane i nie chciala plywac szczerze mowiac to juz byly jej ostatni godziny no i zdechla
Moja rybka jest już w agonii :cry: Leży na boku, cała ściemniała i nie jest w stanie się podnieść. Wiem że wskazana byłaby eutanazja, ale nikt u mnie w domu nie jest w stanie tego zrobic :(
Gorzej bo wydaje mi się że druga gupisia zaczyna miec podobne objawy :cry:
Wyglada na jakis problem z plywalnoscia. Jakie sa tego przyczyny - nie mam pojecia. Moze byc to zwiazane z wiekiem rybki lub jakies zapalenie pecherza. Co dokladnie - ni jestem w stanie pomoc. Proponowalbym odseparowac rybke od reszty i wszystkie pozostale, ktore wykazuja podobne objawy. Wlac do akwarium cos bakteriobojczego. Co do 'pani gupisi' proponowalbym do malego sloiczka /np po musztardzie/ nalac 1/3 wody z akwarium i do zamrazarki. Chyba bedzie to najrozsadniejszym podejsciem.
Niestety rybka is dead :(. Podejrzewam że to byl jakis atak nicieni, rybka była bezpośrednio po koceniu więc musiała być osłabiona. Poleciałam po ten Capifos, jak mi radziłeś, ale nie zdążyłam go już zaaplikować. Tej drugiej na szczęście przeszło. :)
Sposobu z zamrażarką nie znałam, choć mam nadzieję że nie będzie mi dane tego nigdy próbować. Wylewanie chorych rybek do kibla jest dla mnie nie do przejścia, nawet ślimaków nie potrafiłabym się w ten sposób pozbyć.