Zobacz pełną wersję : chwile grozy w akwarium... ;)
veronika_van_halen
03-30-2005, 19:51
Dzisiaj przezyłam swój najstraszniejszy akwarystyczny dzień ;)
Wracam ze szkoły, patrze na akwarium, a tam z jedną brzanką brokatową coś nie tak... Przyglądnełam sie jej z bliska, a tu taki spory kamyczek jej sterczy z pyszczka, ona probuje go wypluć, ale nie może... wydłubałam ją z akwa, położyłam na tacce z wodą i zaczęłam wydłubywać żwirek... Po 15 minutac blada i wyjąca nad losem rybki zaczęłam sie zastanwiać czy coś z tego będzie, bo kamyk nie chciał wyjść, a rybka była coraz słabsza, leżała w miejscu i już nawet sie nie wyrywała jak ją wyjmowałam z wody. Jak nie pomogły wykałaczki i różne sprzęty do wydłubywania, to już załamana zastanawiałam się w jaki sposób ją dobić, w końcu do akcji wkroczyła moja mama. Złapała rybke i jej kamyk wycisnęła z pyszczka. Rybka żyje, ma się dobrze, tylko ma troche zaczerwieniony pyszczek i troche ogólnie smasakrowana jest. Uważajcie na gryby żwirek!!! :P Ja chyba całe podłoże wymienie na piasek, bo jeszcze do tej pory mi sie ręce trzęsą, boli mnie głowa i mam czerwone oczy... ile to sie trzeba denerwować przez te rybki ... :P
meskallina
03-30-2005, 21:19
Błahaha :lol:
Myślałam, że chociaż brokatowe maja rozumek, ale brzanka to jednak brzanka- zawsze coś głupiego wymyśli.
meskallina
03-30-2005, 21:20
Błahaha :lol:
Myślałam, że chociaż brokatowe maja rozumek, ale brzanka to jednak brzanka- zawsze coś głupiego wymyśli.
Mam nadzieje, że z twoja rybka bedzie wszystko ok.
Przepraszam, ale ja nie rozumiem. Czy ona postanowiła zjeść ten kamyk? Wkopała się w niego mordą, ryjąc w dnie? Bo ja nie znam sie na takich rybkach, a brzmi makabrycznie rzeczywiście...
Miałam nie tak dawno dokładnie identyczną sytuację. I co ciekawe, u mnie to też była brzanka :D To chyba już taka ciekawska natura tych rybek :wink:
meskallina
03-30-2005, 22:09
Może ona próbowała sobie coś z podłoża wybrać? Bo oprócz tego, że brzanki są ciekawskie i ruchliwe to również żarłoczne :roll:
Kiedyś mój zbrojniczek wcisnął się w taką szczeline w kamieniu(chyba jakiś piaskowiec, taki z poodciskanymi muszlami) no i zaklinował się płetwami piersiowymi. Siedział tak cały dzień no i postanowiłem działać...
Było to troche drastyczne, ale nie miałem wyjścia musiałem na siłę wyciągnąć go za ogon. Skończyło się połamanym kolcem na płetwie piersiowej, ale zbrojnik żyje u mnie do dziś.
Tak j.w. tylko wczoraj wyciągałem za ogon kiryska. Goniły się i chudszy przepłynął a grubszy utknął na amen.
veronika_van_halen
03-31-2005, 13:07
rybka już sie dobrze czuje. co do kamyczka to one często je biorą do pyszczków i nawet przez chwile czasem z nimi pływają i potem wypluwają... ale tym razem kamyczek był za duży...
brzanka ma teraz tylko troszke zaczerwieniony pyszczek w jednym miejscu, jest wesoła i chętnie je. będzie dobrze :) ale to było straszne dla mnie i dla rybki ;) to moje ulubione brzaneczki mają juz ponad 2 lata, przywiązałam sie do nich :P
Kiedyś mieałem takiego welona że raz w miesiącu mieliśmu obowiązkowe przytulańce i wyjmowanie kamyka z paszczy ehehhe
Rybki potrafią przyprawić o zawał :roll:
Jeden z moich kirysków wypłynął na powierzchnię, czegoś się przestraszył (pieron wie, czego) i jak błyskawica zwiał - prosto w korzeń. Tak przygrzmocił (było to słychać), że z odbicia gruchnął o szybę. Poleżał sobie chwilkę na dnie, odpoczął, zebrał siły i uciekł. A ja zdążyłam przemyśleć kwestie pierwszej pomocy :wink:. Dobrze, że się podniósł, bo nic nie wymyśliłam...
Witam,
Ja mialem taki problem z welonka :)
Pozdrawiam Mateusz 8)
Ja też miałam takie coś u welonki.Pomogło przestraszenie jej-wypluła kamień :lol:
Grisza1010
04-05-2005, 15:03
Ja mialem podobna sytuacje z Flower Horn.Samiec przenosil kamulce zeby gniazdo zbudowac.Kilka razy sie zdarzylo ze dlawil sie ale wypluwal od razu w jakiejs furii.Pewnego razu cos mu utknelo w buźce(kamien) i polozyl sie na bok i tak lezal ,nie wiedzialem co zrobic mysalem ze zdechal.ale puknalem w akwa i od razu sie podniosla a kamiec wylecial jak z procy...
wojtass_maniak
04-06-2005, 11:26
U mnie jak mialem jeszcze dania pregowane trzymalem w akwa lupine kokosa oczywiscie z 3 dosyc duzymi dziurami:) pewnego dnia rano zaklinowal sie w jednej dziurce danio:D probowalem go wypchnac ale za cholere nie chcial wyjsc w koncu po trudach i pol godziny wyszedl ale bez 3 pletw i kilku lusek:( na szczescie szybko mu odrosly, a co ciekawe po tygodniu nastepny danio byl zaklinowany:D tego szybciej i bez strat cielesnych wypchnalem i juz wiecej nie trzymalem lupinki dziurkami do gory:D
Mnie postawił na nogi prętnik karłowaty który utknął w dziurze w kokosie, a inne ryby go bezlitośnie oprawiały, udało mi się go wydobyć przyginając lekko grzbiet, ale uszkodzona płetwa grzbietowa została na zawsze, pozostałe ranki się wygoiły i oskubane płetwy i ogon odrosły. Ale widok był straszny :o
Te brzanki już są takie głupie.
Zobaczcie temat : "ale głupia brzanka" w tym dziale ;)
Vincenzo
04-08-2005, 10:06
Kiedyś straciłem pięknego samca p. Meeka, który kopiąc gniazdo przed tarłem zadławił się kamieniem. A dziś mam pomarańczowopłetwego-koparkę, który do pyska bierze jednorazowo objętość żwiru jak łyżeczka do herbaty... :-) Co ja się go naprzekonywałem, że to niebezpieczne, a on ciągle swoje... :wink:
mi moja ksiezniczka wplynela pod przyssawke do filtra i utknela :/ musialem rozwalac cale wkwarium jeszcze na zlosc tak mocno sie przyssalo ze nie moglem odczepic i jak odczepilem to tak mi poszla reka ze troszke wody sie wylalo z akwa=p kaleczniak ze mnie =p rybka zrobila to w pierwszy dzien swojego pobytu u mnie =D dzisiaj juz jest 4 dzien i zyje sobie wspaniale=D