PDA

Zobacz pełną wersję : Ciekawe ryby-dlaczego są tak mało popularne? Pytanie do Was


Lasti
05-18-2010, 23:32
Witam.
Chciałbym Was zapytać dlaczego akwarystów tak mało interesują ryby pochodzące z jeziora Wiktorii?:neutral:

Najpierw zobaczcie na przykładowe zdjęcia:

http://www.petfish.net/pix/haplo44_blair.jpg
http://www.cichlidforums.com/cichlidbase/p_images/Haplochromis/sp.-Flameback/104_01.jpg
http://www.trophybassonly.com/6994a080.jpg
http://www.guida-acquisti.com/images/haplochromis-erythrocephalus.jpg
http://www.haplochromis.unl.pl/images/vics068.jpg
http://www.cichlidexplorer.com/wp-content/uploads/2010/01/Lipochromis-sp-Matumbi-Hunter-male.jpg

Są to ryby afrykańskie, głównie z jeziora Wiktorii, ich zachowanie jest trochę podobne do pyszczaków (przez to często nazywane pyszczakami, lecz bardziej chyba pasuje nazwa: gębacze), w porównaniu z pyszczakami są: o wiele wiele mniej agresywne, nie kopią prawie w ogóle a jeśli już to tylko małe dołeczki, ot takie gniazda do tarła, nie niszczą roślin, mają mniejsze wymagania hodowlane/wodne ;)

Podobieństwa: terytorialne, trzyma się w haremach, inkubują ikrę w pysku oraz co na przykład dla mnie jest bardzo ważne: kiedy wpuszczają małe to znaczna część odmian opiekuje się małymi jeszcze przez wiele dni, udzielając maluchom schronienia w pysku. Pyszczaki nie zawsze to robią (raz na 100 samic zdarzy się taka, która raz czy dwa wypuści i weźmie z powrotem młode).

Ich protoplastom w Polsce był tzw. gębacz trójbarwny, na pewno starsi akwaryści go kojarzą, jednak wg. mnie jest to jedna z mniej atrakcyjnych wizualnie ryb tego rodzaju. Jednak kultowa i ciężko dostępna :(

Jezioro Wiktorii wiele lat temu zostało zarybione okoniem nilowym, który doprowadził do zagłady ekosystemu w tym jeziorze. Ryby te w większości wyginęły w naturze (jezioro jest "odbudowywane", lecz wiele lat minie zanim ta ryba pojawi się tam ponownie). W związku z tym nikt ich nie eksportuje, eksport jest tylko od zagranicznych lub naszych polskich hodowców, których jest niewielu Popyt na te rybki jest mały i tym samym ich dostępność. Aczkolwiek zdarzają się na zamówienie, jeśli ktoś chce to znajdzie dobre źródło. Informacji na ich temat w języku polskim też bardzo mało. Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia dlaczego tak wygląda sytuacja. Czyżby tylko dlatego, że te ryby wyginęły w naturze? Czy dlatego prawie nikogo nie interesują? Przecież właśnie powinno być na odwrót bo skoro w naturze ich nie ma to hodując je podtrzymujecie przy życiu ten gatunek i być może w jakimś stopniu przyczynilibyśmy się do przyszłej odbudowy fauny tego jeziora i utrzymaniu przy życiu ten gatunek w niezmienionej formie.
Niestety w handlu występuje wiele bastardów których dalsze rozpowszechnianie nie powinno mieć miejsca :-?

Powiedzcie mi, dlaczego wolicie inne ryby zamiast takich? Dlaczego wolicie np. pyszczaki? ;)

PS: Temat założony przez Przema na innym forum, przepisany za pozwoleniem autora, poza tym podpisuję się pod tym co tu piszę. Sam zakłam Wiktorii ;)

Zainteresowanych poważniej tymi rybami zapraszam na PW ;)

Nuroslaw
05-19-2010, 09:14
jednym z powodów jest dostępność oraz znana "marka" określonych gatunków ryb.

W akwarystyce istnieje cała masa, bardzo ciekawych gatunków a zapomnianych lub traktowanych po macoszemu a będącymi swego czasu ogromnymi rarytasami.

ducze
05-20-2010, 09:16
Ogólnie Afryka, poza Tanganiką, Malawi, księżniczkami, barwniakami, czerwieniakami i może kilkoma innymi gatunkami jest mało popularna. Nie tylko jez. Wiktorii traktowane jest po macoszemu. Ale w sumie nie wiem dlaczego. Nawet jakieś nowo odkrywane dla akwarystyki gatunki prawie zawsze ostatnio pochodzą z Azji lub Ameryki Pd.

Dlatego żeby pokazać, że Afryka to nie tylko Malawi i Tanganika, postawiłem na szczupaki afrykańskie :)

Lasti
05-20-2010, 12:59
A ja na akwarium z samą Wiktorią, z gatunkami których w Polsce praktycznie nie ma ;)

ducze
05-21-2010, 09:33
A ja na akwarium z samą Wiktorią, z gatunkami których w Polsce praktycznie nie ma ;)
Czyli jakie konkretnie? jak już funkcjonuje, to dawaj fotki ;)

Lasti
05-21-2010, 11:14
Na razie się stabilizuje. Ryby które najprawdopodobniej będę miał to:
-Lipochromis sp. "Matumbi Hunter"
http://www.cichlidexplorer.com/wp-content/uploads/2010/01/Lipochromis-sp-Matumbi-Hunter-male.jpg
-Haplochromis sp. "Victoria Nile"
http://www.haplochromis.unl.pl/images/haplo/hvn.jpg

A nad trzecim gatunkiem jeszcze się zastanawiam z moim sztabem "specialistów" ;)
Jak akwarium wystartuje to wrzucę zdjęcia do galerii.
Będę też ryby rozmnażał i rozpowszechniał w kraju jeśli będzie zainteresowanie. W celu popularyzacji gatunków ;)

ducze
05-21-2010, 12:29
Fajowskie ;) zwłaszcza ten lipochromis robi wrażenie. Ja strasznie kibicuję wszelkim takim pomysłom, które odbiegają od utartych akwariowych schematów :) szkoda, że tak mało osób ma parcie na rybne ciekawostki (albo mało osób się nimi u nas chwali).

Igichatsu
05-29-2010, 19:39
Ja się zdecydowałem na tange i mam neolamprologusy, niestety nie wiem skad pochodza ale kolega nie mogl ich w polsce dorwać ;)

http://www.ciklid.rs/gallery2/main.php/main.php?g2_view=core.DownloadItem&g2_itemId=3877&g2_serialNumber=4
http://farm4.static.flickr.com/3087/2498804496_28c78d6e69.jpg?v=0
http://www.aquariumshop.ca/WC_pics/neo-pulcher-kambwimba06-400%20copy.jpg

Redo12
05-29-2010, 20:56
ładne ryby ,ale może lepiej ,że nie są znane ,bo znając ludzi to zaczęli by je kupować w dużych ilościach i mogło by dojść do zaniknięcia gatunku.

Adam30
08-31-2010, 10:17
Przecież można wprowadzać przepisy zabraniające odłowu ryb a jedynie pozwolić na kontrolowany handel rybami pochodzącymi z legalnie działających hodowli pod opieką ichtiologów.Coś takiego właśnie planuje zeznajomym ichtiologiem. Ryby z takiej hodowli będą miały certyfikat pochodzenia oraz będą tam informacje o przebadaniu ryb pod kontem nosicielstwa chorób i pasożytów. Ale to długa droga.

ducze
08-31-2010, 13:37
Przecież można wprowadzać przepisy zabraniające odłowu ryb.
Chyba zakaz importu... sądzisz, że jakiś biedny afrykański kraj zakaże odłowu ryb, które to odłowy przynoszą całkiem konkretny zysk? Większość odłowów ryb egzotycznych odbywa się jednak w biedniejszych częściach świata. Jedyna metoda walki z odłowem rzadszych gatunków wiedzie przez kupujących a nie odławiających.

Adam30
08-31-2010, 16:38
Chyba raczej bogate to powinny wprowadzić dla dobra nawet własnych podatników zakaz importu, bo taka hodowla to mimo wszystko nie tylko zysk dla właściciela ale również w różnych formach podatki dla państwa. Wiesz-kiedyś też handlowano ciosami od słoni i jakoś idzie egzekwowanie zakazu handlu tym towarem to uważam, że z czasem pójdzie też z rybami. A druga sprawa-to źródełko,które ratuje handlarzy i te biedne państewka afrykańskie powoli usycha a wody z Malawii czy Tanganiki i innych jezior nikt nie będzie kupował.

ducze
08-31-2010, 17:06
Chyba raczej bogate to powinny wprowadzić dla dobra nawet własnych podatników zakaz importu.

Toż przecież właśnie to napisałem. Ty pisałeś o zakazie odłowów, który byłby w większości rejonów świata mrzonką.

PS. Podatków w to nie mieszaj, ryba z importu prawie zawsze będzie tańsza od tej z polskiej hodowli, więc gdzie tu dobro "własnego podatnika"? a podatki od hodowli ryb to i tak byłby przecież totalny margines w skali państwa.

PS2. Słoni też w to nie mieszaj ;) próby ochrony wynikają z interesu państw na terenie których żyją i które ciągną profity z tego, że te słonie są żywe i ludzie przyjeżdżają je oglądać. A kłusownictwo i tak kwitnie, dlatego wiele słoni biega po sawannie celowo pozbawione ciosów (nie są celem dla kłusowników).

Asree
11-23-2010, 12:50
Myślę że sporym problemem w imporcie ryb z Afryki są tzw. problemy lokalne. W sporej części Afryki toczą się walki etniczne, plemienne i masa innych. A to raczej utrudnia wymianę handlową z pozostałymi krajami.
Poza tym kto normalny pojedzie do kraju objętego konfliktem żeby odławiać ryby ? :) (Bez obrazy dla zapaleńców :P)

Do tego dochodzi spora korupcja, bariera językowa (niestety edukacja w Afryce nie jest na wysokim poziomie) i problemy formalne związane z kwarantannami, badaniami itp.

Nuroslaw
11-24-2010, 08:58
bariera językowa (niestety edukacja w Afryce nie jest na wysokim poziomie)

a u nas jest? Dlaczego zwalasz winę na Afrykę? To My jedziemy do nich w gości, dlaczego nie nauczysz się suahili czy arabskiego? Nie będziesz miał bariery językowej.

ducze
11-24-2010, 09:55
Zwłaszcza, że ci którzy którzy chcą zarobić to się wszędzie dogadają, niezależnie od kraju i języka. Ale z przyczyn politycznych faktycznie wymiana handlowa z niektórymi krajami może być utrudniona.

Asree
11-24-2010, 11:55
a u nas jest? Dlaczego zwalasz winę na Afrykę? To My jedziemy do nich w gości, dlaczego nie nauczysz się suahili czy arabskiego? Nie będziesz miał bariery językowej.

A dlaczego Niemcy przyjeżdżają do Polski na zakupy, a nie nauczą się polskiego ?

A niestety już tak jest, że w zasadzie na całym świecie obowiązują 4-5 podstawowych języków. Jeśli każdy miałby się uczyć języka lokalnego na wyjazd, to raczej ruch turystyczny by troszeczkę zamarł. :)
Nie ja ustalam zasady jakie języki obowiązują na świecie i w wymianie handlowej. :)

Jak chciałem zarobić musiałem się nauczyć angielskiego i trochę niemieckiego i koniec.

Ghost1
11-27-2010, 09:44
A dlaczego Niemcy przyjeżdżają do Polski na zakupy, a nie nauczą się polskiego ?

A niestety już tak jest, że w zasadzie na całym świecie obowiązują 4-5 podstawowych języków. Jeśli każdy miałby się uczyć języka lokalnego na wyjazd, to raczej ruch turystyczny by troszeczkę zamarł. :)
Nie ja ustalam zasady jakie języki obowiązują na świecie i w wymianie handlowej. :)

Jak chciałem zarobić musiałem się nauczyć angielskiego i trochę niemieckiego i koniec.
Mylisz sie.
To ze Niemcy nie uczą sie polskiego to nie ze nie chcą, tylko polski język jest dla nich za ciężki,tak jak dla Polaka chiński a po drugie w sumie to Polacy starają sie z nimi na sile dogadać, no to poco będą sie Niemcy przemęczać i uczyć.

A po drugie to jak ktoś jedzie do Afryki w swoich interesach, za potrzeba zarobienia, to on chce sie z nimi dogadać a nie oni z nim,bo im trąba komu sprzedadzą, wiec nikt nie będzie nadskakiwać zeby intruza zrozumieć,i mądrze jest w tedy, nauczyć sie języka jakim sie tam operuje. W urzędach można tez francuskim a ogolnie suahili.

Ciekawy jestem czy w okolicy Sosnowca, z pierwszymi napotkanymi osobami na ulicy można pogadać sobie po francusku,co? I nie wiem w oparciu o ten wzorzec, jakie było by akuratne to stopniowanie edukacji, jeszcze przytykając do calego kraju.

Nuroslaw
12-01-2010, 11:10
A dlaczego Niemcy przyjeżdżają do Polski na zakupy, a nie nauczą się polskiego ?

Bo Polacy, dupki jedne, nie szanują swojego języka. A Niemiec często u siebie, nawet jak zna język obcy, nie wysila się by spróbować się z Tobą porozumieć.
Chcesz zasłużyć na szacunek? szanuj najpierw siebie.


A niestety już tak jest, że w zasadzie na całym świecie obowiązują 4-5 podstawowych języków.

A dlaczego nie jeden ?
Tak ilość języków podstawowych to wynika tylko z tego, że tyle krajów prowadziło ekspansywną politykę kolonialną i narzucało swój język na zdobytych terenach. Stąd tyle języków jest "podstawowych". A nie jedna, wspólna np. łacina.

A zasad który język nikt nie ustala, nawet w gospodarce. Chiny stają się obecnie tak poważnym klientem, że kto może zaczyna się uczyć kantońskiego. Wszystkim rzadzi pieniądz. Kto go ma, resztę olewa. Albo się dostosujemy, albo głodni wrócimy ;)

Ghost1
12-04-2010, 02:21
Bo Polacy, dupki jedne, nie szanują swojego języka. A Niemiec często u siebie, nawet jak zna język obcy, nie wysila się by spróbować się z Tobą porozumieć.
Chcesz zasłużyć na szacunek? szanuj najpierw siebie.

Swieta racja :smile:


A dlaczego nie jeden ?
Tak ilość języków podstawowych to wynika tylko z tego, że tyle krajów prowadziło ekspansywną politykę kolonialną i narzucało swój język na zdobytych terenach. Stąd tyle języków jest "podstawowych". A nie jedna, wspólna np. łacina.
Lub esperanto

A zasad który język nikt nie ustala, nawet w gospodarce. Chiny stają się obecnie tak poważnym klientem, że kto może zaczyna się uczyć kantońskiego. Wszystkim rzadzi pieniądz. Kto go ma, resztę olewa. Albo się dostosujemy, albo głodni wrócimy ;)
i hindi

jarek13
12-25-2010, 21:53
No właśnie Nie każdy może przeznaczyć odpowiednio dużą kasę na swoje hobby.

Nuroslaw
01-04-2011, 07:08
no i? dzięki temu zagrożone gatunki jeśli trafią, to do akwarysty którego stać na zapewnienie im właściwych warunków.

Redo12
01-04-2011, 13:26
Witam.
Chciałbym Was zapytać dlaczego akwarystów tak mało interesują ryby pochodzące z jeziora Wiktorii?:neutral:


Może i lepiej ,bo jeśli wzrosło by zainteresowanie tymi rybami to znalazło by się kilku co by wyławiało te ryby tonami i sprzedawało w różnych krajach i po krótkim czasie nie było by już takich ładnych rybek w afryce;/

Ruki
01-05-2011, 00:00
Prędzej je okonie nilowe zjedzą niż grozi im wyławianie tonami. ;-) A swoją drogą to okonie mają się już coraz gorzej.
Pewne ryby zawsze będą rybami dla koneserów, a nie dla ogółu i dobrze.

ducze
01-05-2011, 09:48
A swoją drogą to okonie mają się już coraz gorzej.

A co im zaszkodziło? Z przejedzenia padają? ;)

Redo12
01-05-2011, 14:26
Prędzej je okonie nilowe zjedzą niż grozi im wyławianie tonami.
Przyroda równo wagę trzyma to ludzie ją zakłucają i tylko problemy z tego wynikają.

Ruki
01-06-2011, 11:36
A co im zaszkodziło? Z przejedzenia padają? ;)
Charakterystyka jezior do których zostały wpuszczone uniemożliwia wyżycie takich kolosów.
Dodatkowo presja ze strony tubylców i miejscowych przetwórni rybnych bardzo ograniczyła populację. W wielu jeziorach Haplochromisy odbudowują swoją populację.

Nuroslaw
01-08-2011, 19:52
Charakterystyka jezior do których zostały wpuszczone uniemożliwia wyżycie takich kolosów.

tzn. jak ? Charakterystyka jeziora umożliwiła im tak potężną ekspansję. Masowe połowy przyczyniają się do ustalenia równowagi.
Nie odpowiedzieliście więc, co im szkodzi?
- brak jedzenia
- zbyt duża liczba okonia i choroby
- przełowienie
- etc.

Przełowienie mu nie grozi. W końcu go tam nie powinno być - jeśli mówimy o Wiktorii.

Ruki
01-09-2011, 00:09
Nurosław, jeśli warunki w jeziorze pozwoliły by na wyżycie w nim przez dłuuugi okres czasu tak dużych drapieżników to w końcu któraś z pielegnic by ewoluowała. A przed ekspansją okonia nilowego największe pielegnice dorastały do bodajże 40 cm.
Była więc pusta nisza dla drapieżnika który wchłonie wszystko i dlatego tak dobrze się miał przez te kilkadziesiąt lat. ;-)

I tak jak napisałem w poprzednim poście- presja ze strony tubylców jest ogromna. Duże osobniki jadą do przetwórni, małe są przeznaczane dla siebie lub sprzedawane w wiosce.
Na Nat. Geo zwykłym albo WILD był o tym program.

W j. Malawi okoń nilowy jest tępiony by nie dopuścić do tego co stało się z j. Wiktorii. Chociaż tutaj ludzie poszli po rozum do głowy.