PDA

Zobacz pełną wersję : Luźna dyskusja n/t systemu szkolnictwa i paru jeszcze...


Grzegorz Pietranek
03-06-2005, 21:59
Mnie tymczasowo wyleczyła jedna rzecz, nieziemski twór naszego chorego rządu - Nowa Matura :twisted: :evil:
Iz.. Ja w 2002 jako jedna z 17 osób w mieście (a miasto jest 240-tysięczne i maturzystów trochę było) wybrałem "Nową Maturę"..
Nie pamiętam, żebym się uczył.. Ci, piszący "Starą Maturę" nieźle zakuwali.. "Nowa Matura" to banalna rzecz (jeśli masz ogólne pojęcie o danym przedmiocie).. Nie wiem, dlaczego tak się wszyscy jej boicie.. :? Przecież wszystko wiadomo od jakichś 10 lat - to nie "wymysł" tego rządu (co do "chorego" się zgadzam), ani poprzedniego - czasy się zmieniają i tyle.. Ehh.. :?
Ciekawe czy Twoje nastawienie byłoby takie same, gdybyś zdawała "Starą Maturę" :?:
Nie denerwuj się więc maturką i bywaj z nami częściej.. :D
Pozdrawiam.. :D

Salvator
03-06-2005, 22:46
Ja powiem ogólnie te wszystkie bez stresowe egzaminy to se reformatorzy w d*** powinni wsadzić ja mam tego dosyć . Co 3 lata egzamina a teraz będzie rozmowa kwalifikacyjna do przedszkola i podstawówki może jszcze CV bedzie potrzebne. To jest rżbniety wyścig szczurow gdzie gonimy niewiadomo za czym i spełniamy chore lub nie spełnione ambicje swych rodziców typu 3 języki w przedszkolu +balet, karate, tenis, muzyka potem maluchy chorują z przemenczenia to jest ułomne. Weźmy sobie hiszpanie tam niema matury ani żadnych egzaminów a na studia jest konkurs świadectw mimoto są bogatsi odnas maja autostrady nowoczesnae miasta a opieprzaja sie non stop tylko piłka (ją też maja lepszą) corrida i wogóle i co można żyć inaczej :?: i kożystać z życia tylko że polacy maja chorą skłonność do przesady i tyle ....

Grzegorz Pietranek
03-07-2005, 00:00
Nie będzie litości dla takich jak Salvator :!: :evil: Na początek ja też powiem ogólnie: PIER..LISZ :!:
Ja powiem ogólnie te wszystkie bez stresowe egzaminy to se reformatorzy w d*** powinni wsadzić ja mam tego dosyć. Co 3 lata egzamina Ciekawe, czy chociaż jeden z tych egzaminów widziałeś? Taki system jest o wiele lepszy niż poprzedni - po ośmiu latach nagle lądowałem w obcej szkole na egzaminie wstępnym, o którym nic nie wiedziałem - zaznaczam, że nie chodziłem na kursy i nie wydawałem bezsensownie kasy.. Boli Cię egzamin raz na 3 lata :?: Egzamin :lol: - egzaminek, na którym masz napisane wszystkie odpowiedzi tylko musisz je przyporządkować pytaniom; klasóweczka, na której wymagana jest tak podstawowa wiedza, że wstydem jest nie dostać 80%; sprawdzianik, od którego tak naprawdę nie zależy nic, bo w żaden sposób nie wpływa na nic - nawet niezdanie go :!: Jedynym egzaminem, który jest ważny jest matura, która determinuje możliwość dalszej nauki na studiach..
a teraz będzie rozmowa kwalifikacyjna do przedszkola i podstawówki może jszcze CV bedzie potrzebne. To już jest i jak najbardziej jestem za - wolałbym, żeby moje dzieci w przyszłości trafiły do przedszkola, po powrocie z którego będą mi opowiadać, co robiły, a nie prezentować umiejętność przeklinania.. Zresztą póki co nauka jest obowiązkowa od 6 roku życia, więc do przedszkola chodzić nie musi nikt..
To jest rżbniety wyścig szczurow gdzie gonimy niewiadomo za czym i spełniamy chore lub nie spełnione ambicje swych rodziców Jeżeli Twoi rodzice mają takie ambicje, a Ty jesteś ich ofiarą, to przykro mi.. Nie gań systemu nauczania, tylko rodziców..
typu 3 języki w przedszkolu +balet, karate, tenis, muzyka potem maluchy chorują z przemenczenia to jest ułomne.
Pokaż mi dziecko chorujące z przemęczenia - mówię o osobie do 13 roku życia, bo zakładam, że później już może ono współdecydować w pewnym stopniu o swoim losie..
Weźmy sobie hiszpanie tam niema matury ani żadnych egzaminów a na studia jest konkurs świadectw mimoto są bogatsi odnas maja autostrady nowoczesnae miastaHiszpania - jedno z najbiedniejszych państw "starej" Unii - państwo, które w większości żyje z turystyki (czyli z tego, co zostawili im Arabowie), a całe "bogactwo", o którym wspomniałeś zbudowane zostało z pieniędzy unijnych..
opieprzaja sie non stop tylko piłka (ją też maja lepszą) corrida i wogóle i co można żyć inaczej :?:Znasz zawołanie "Chleba i igrzysk!" :?: Hiszpanie są biednym narodem - na chleb starcza, piłka i corrida to igrzyska.. :? Opieprzanie się ma też charakter klimatyczny - w krajach basenu Morza Śródziemnego "opieprzanie się" spowodowane jest od dawna klimatem - "sjesty" właśnie tam mają źródło - praca w ukropie jest niebezpieczna.. Te kraje nie będą już bogate - były raz - za czasów kolonizacji..
kożystać z życia tylko że polacy maja chorą skłonność do przesady i tyle .... Chora skłonność do przesady to m.in. odpowiadanie pod każdym postem na forum i robienie z siebie eksperta, statystyka 8 postów/dzień (90% typu: "parametry zbiornika" lub "co to znaczy glonojad")..
Jeżeli chcesz, emigruj do Hiszpanii i nie zawracaj nam głowy.. System szkolnictwa jest chory, ale nie przez regulacje prawne, egzaminy i nauczycieli, a przez uczniów, ich rodziców i nastawienia do niego.. Rośnie pokolenie nieuków, którzy niczego i nikogo nie szanują - zaczyna się od pań w przedszkolach, nauczycieli, poprzez policję (tu: moderatorów), władzę, rodziców, a kończąc na pracy innych ludzi i ogólnie przyjętych zasadach współżycia społecznego (vide: pobicia, kradzieże i rozboje, wulgaryzmy, ZASADY JĘZYKA POLSKIEGO)..
To wszystko w imię "wolności" - wolności źle pojętej, gdyż zwracającej uwagę wyłącznie na siebie, a zapominającej o innych, nazywanej błędnie "liberalizmem" (bo liberalizm to zupełnie co innego)..

Mimo wszystko.. Pozdrawiam..
Grzegorz Pietranek
____________________________________________
Doświadczenie:
ja - student, Matura 2002 - "Nowa Matura"
mama - nauczycielka z 17-letnim stażem, szkoła podstawowa, gimnazjum
kuzyn1 - 1 klasa szkoły podstawowej, po zerówce w przedszkolu
kuzyn2 - 6 klasa sp - po sprawdzianie próbnym
kuzynka - 1 klasa gimnazjum - po "Sprawdzianie po 6 klasie"
przyszły szwagier :wink: - 3 klasa sp, 4x/tydzień szkoła muzyczna (+ćwiczenia w domu), 3x basen, 2x angielski, po całym przedszkolu

Salvator
03-07-2005, 06:32
Widzeże muszę odpowiedzieć :

1. Ja się nie przejmuje ponieważ mam swoje zainteresowania naukowe tz. biologie którą zgłębiam biore udział w konkursach i osiągam sukcesy poza tym nie lubie tylko matmy (bo to szajs :wink: )

2 Co do nabijania postów typu podaj prametry to jak ktoś nie pisze to gdze mu to napisać ??? a ty może priv wysłyasz ??? albo wiesz bez czytania posta co dolega w danym przypadku. Eksperta nie zgrywam bo niemam stuidów weterynaryjnych.


3 Ofiara systemu :arrow: ja nia nie jestem ale widze co się dzieje i jak ludzie udają snobów

4 Hiszpania :arrow: ale ta i tak sa bogatsi od nas i jak powiesz Hiszpania to wiedzą gdzie to "leży" a Polska nie zawsze

5 Ludzie mają chore ambicje i to fakt

6 A co do poziomu nauki mam przykłady z w łasnej szkoły każdy zada bo to źle świadczyłoy o opini szkoły :arrow: dalej egzaminy są głupie i tyle i nie mów że nawet ten do gimnazjum nic nie znaczy bo decyduje o szkole do jakiej pójdziesz a jak zapłacisz to tak i tak się dostaiesz :arrow: poza tym szkoła teraz nie uczy niczego bo uzniowie niechcą sie uczyć poza wyjątkami i tle

iz
03-07-2005, 06:47
Nie pamiętam, żebym się uczył.. Ci, piszący "Starą Maturę" nieźle zakuwali.. "Nowa Matura" to banalna rzecz

Heh, owszem, ja nie boje się, że się nie przygotuję, bo się przygotuję. Grunt w tym, że teraz np. w języku polskim jest klucz. I na poziomie rozszerzonym przy interpretacji wiersza też jest KLUCZ. Czyli albo się wstrzelisz w interpretacje tego kogoś, kto go układał, albo Cię pozamiata. I nie ważne jest, że Twoja interpretacja jest poprawnie napisana, jest dobra (wszystko jest udowodnione w tekście), i że Ty tak a nie inaczej to odczuwasz. Liczy się tylko to, co ktoś sobie ubzdurał i cała Polska ma myśleć tak samo. Przecież to idiotyzm. Wszystko dąży do zabicia twórczego myślenia u młodzieży i maksymalnej stereotypizacji.

Jak na próbnej rozszerzonej dostaliśmy wiersz współczesny (tematyka wojny, powrotu do domu, nawiązanie do Odysa, który wraca do Itaki, zakłada dom, ect.), w kluczu był mesjanizm narodowy :shock: Zabij mnie ale na to bym nie wpadła :shock:
We fragmencie tekstu z Transatlantyku najważniejszy był opis... stojącej gdzieś z boku palmy :) W kluczu zajmował na prawdę sporo miejsca i punktów. Nie zwróciłeś uwagi na palmę - z reszty dostałeś ok 40%, no to wielka radość :twisted:
I wracając jeszcze raz do walniętego klucza... jak wymagają ode mnie na wstępne 90% z matury z polaka, to znaczy, że ja mam myśleć w 90% tak samo, jak jakiś urzędas na wysokim stołku :? Przeciez to nie możliwe.
Na maturze próbnej dostaliśmy utwory nawet nie należące do kanonu lektur nauczanych w naszym województwie :) Bo matura jest ogólnopolska, ale lektury się cześciowo różnią :) To, co się teraz dzieje, to jest totalny cyrk. Nikt nic do końca nie wie, bo wszystko jest ciągle zmieniane i przestawiane :) Po prostu - Polska, nic dodać nic ująć :)

A co do zainteresowań, zajęć i amibcji, to, mam za sobą 8 lat szkoły muzycznej (klasa fortepianu), 2 lata wokalu, 5 lat jiu-jitsu i rok judo, no i jakieś 7 lat aerobicu. Nigdy się nie nudzę i żadko kiedy siedzę na 4 literach. Jak byłam w gimnazjum miałam chorą ambicję dostać sie do najlepszego liceum, no i się dostałam bez problemów. Teraz mam drugą chorą ambicję - chcę dostać się na japonistykę, zobaczymy jak mi pójdzie, choć jeśli jest 15 miesc, a chętnych setki, to mam duuuuuże obawy, że nie tylko moja ciężka praca będzie wchodzić w grę. A kasy i znajomości nie mam, więc zostaje mi tylko moja wiedza, jako jedyna "broń". Niestety w obecnych czasach nie jest to optymistyczne :roll:

Wyżaliłam się i teraz zmykam :)
Pozdrawiam!

Mike
03-07-2005, 12:20
He he wyzaliliscie siem juz chypa o szkole i wogole :)
Ja jestem w Gimnazium (ale ze mnie gowniarz) i nawet mam troche czasu jeszcze na zastanowienie sie nad liceum. Narazie o tym niemysle w sumie :o Narazie powracam do akwarystyki, po dlugiej ponad polroczniej wegetacji wracam i pochlaniam wszystko co dopadne :? (nawet o tych rybach ktorych niebede chyba nigdy chodowal) zaczolem sie udzielac na forum (kurde jak patrze na date kiedy wstapilem na to forum to jestem z tych starszych bywalcow), wogole caly czas poswiecam rybom, ogladam je, opiekuje sie jeszcze bardziej, fotografuje, nawet zaczynam prace nad www bo malo jest dzis takich www o ziemojadach naprzyklad. Wiec nauka poszla w kat :twisted: ale to nieznaczy ze sie nieucze, stopnie mam jako takie :P
I tak sobie trwam.

A co do pierwotnego tematu, musialbym czekac 20 lat na to zeby cos ruszylo w naszym miescie, byl u nas super klub akwarystyczny "Żółwik" w ktorym staly naprawde super akwaria (1000l z pielegnicami pawiookimi z chmara narybku) ale wtedy jeszcze niebylem akwarysta... wogole chyba raz w nim bylem :cry: Potem klub zamkneli z powodu jakies nieczystych interesow i jakis tranzakcji na setki tysiecy zlotych (kurde gang akwarystow). Nawet w moim miescie niema punktu PZA... Coz robic...

Tomi
03-07-2005, 13:19
Kolego nie jesteś jeden. Czego to u mnie na osiedlu nie było, modelarnia, klub akwarystów, hodowców ptaków. Teraz powróciłem ze studiów i nie ma nic. Prawda wyjade za pracą znowu ( co utrudnia hobby) ale nie łam sie, jest forum.

Salvator
03-07-2005, 15:12
Nie zrozumcie mnie źle jako człowieka któremu nie zależy na nauce, kulturze, edukacji itp. Chodzi mi jedynie o paradoks piasania egzaminów z magicznym kluczem tak jak IZ wspomniała gdzie odpowiesz dobrze ale innymi słowami i masz 0 pounktów. 2 paradoksem jest dlamnie snobizm rodziców którzy często zmuszają swoje pociechy do zajęć na które oni nie chodzili o innego gdy Jz np chodziła do szkoły muzycznej z wałasnego wyboru :arrow: czy ja od wielu lat chodze na interesujące mnie koła przedmiotowe zgodne z moimi zaiteresowaniami. Jak wszyscy wiedza poziom naszej edukaci mimo materiału który często się rozszeża maleje w szybkim tempie >>>

Salvator
03-07-2005, 17:13
Wracając do klubów akwarystycznych to heh w 3 miescie nieznam żadnego :/

Mike
03-07-2005, 19:13
Dziwne, bywalem swego czasu co roku w trojmiescie a dokladnie Gdansku-Wrzeszczu ale wtedy tez niebylem akwarysta jeszcze :wink:
W Mielcu (tez tam czesto bywam) jest klub akwarystyczny, co niedziele gielda, male ceny, fajne klimaty. Ale w NS niema takiego ;( A szkoda...

PS : moze kiedys pasowalo by zalozyc takie cos :P

Grzegorz Pietranek
03-07-2005, 19:19
Grunt w tym, że teraz np. w języku polskim jest klucz. I na poziomie rozszerzonym przy interpretacji wiersza też jest KLUCZ. Czyli albo się wstrzelisz w interpretacje tego kogoś, kto go układał, albo Cię pozamiata. [...] Liczy się tylko to, co ktoś sobie ubzdurał i cała Polska ma myśleć tak samo.
Chodzi mi jedynie o paradoks piasania egzaminów z magicznym kluczem tak jak IZ wspomniała gdzie odpowiesz dobrze ale innymi słowami i masz 0 pounktów.
Ludzie.. Zastanówcie się, co piszecie.. Ja przeszedłem to (na własną prośbę - do dziś mnie dyrektor nienawidzi, bo musiał specjalnie dla nas czworga odstawiać szopkę :lol: ) jako królik doświadczalny i naprawdę wiem, jak to jest.. Znam to od podszewki, bo przecież i mama jest nauczycielką i siedzi w "Sprawdzianie po 6 klasie" i przynosi do domu prace (próbne) i klucze do nich.. Każde otwarte pytanie ma w kluczu kilkanaście-kilkadziesiąt rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę.. W kluczu, który ja dostałem po próbnej maturze (organizowanej i poprawianej przez kuratorium, a nie przez szkoły) do porównania 2 wierszy było ok. 40 punktów.. Żeby dostać 100% z zawartości (bo przecież liczą się też styl, ortografia i gramatyka), należało uwzględnić w pracy 14.. Jest jeszcze przy tym zapis w regulaminie, mówiący o tym, że można zakwalifikować tezę niezawartą w kluczu, jeżeli jest prawdziwa - czyli nie macie się co bać o ograniczanie swobody.. Praca sprawdzana jest przez 2 lub 3 osoby..
Odnośnie lektur - musisz mieć jakiekolwiek pojęcie o autorze (epoka, inne dzieła - tytuły) i odpowiesz na 90%, bo w większości pytania nawiązują do fragmentu dzieła dołączonego do danej części..
W podstawówce jest jeszcze prościej, gdyż wymagania "pozatestowe" są prawie żadne - ot, kilka wzorów matematycznych i pojęcie o języku polskim, 3-4 daty z historii.. Przede wszystkim zaś zdrowy rozsądek i umiejętność myślenia..
Wyniki, które decydują o wyborze szkoły? Toż to jest prosty konkurs świadectw.. Co najlepsze, jeżeli nie zdasz tego egzaminu i nie zakwalifikujesz się do wybranej szkoły, to kuratorium przydzieli Cię do gimnazjum/liceum, w którym jest niedobór.. W poprzednim systemie byłeś pozostawiony sam sobie..
2 paradoksem jest dlamnie snobizm rodziców którzy często zmuszają swoje pociechy do zajęć na które oni nie chodzili o innego gdy Jz np chodziła do szkoły muzycznej z wałasnego wyboru czy ja od wielu lat chodze na interesujące mnie koła przedmiotowe zgodne z moimi zaiteresowaniami.Tych rodziców dotknąłem, gdyż ten temat z egzaminami nic nie ma wspólnego..
Oczywiście czym innym jest zmuszanie, czym innym chęć.. Mnie nikt do niczego nie zmuszał - jak mi się znudził basen, to po prostu przestałem chodzić, wszelkie języki i dodatkowe zajęcia tylko i wyłącznie we własnym zakresie..
Jak wszyscy wiedza poziom naszej edukaci mimo materiału który często się rozszeża maleje w szybkim tempie >>>Widzisz.. Nie mogę się z tym zgodzić w 100%.. Jak już pisałem - mama jest nauczycielką i wiem co się w edukacji dzieje - materiał z roku na rok jest obcinany (w najlepszym razie pozostaje taki sam).. Na pewno się nie rozszerza.. Poziom maleje - fakt, ale nie poziom edukacji, a (niestety) poziom uczniów.. Też już pisałem - brak szacunku do nauczycieli, brak zachęty do pracy, brak przykładu ze strony rodziców, otoczenia, władzy.. :?
nie lubie tylko matmy (bo to szajs ) :evil:
2 Co do nabijania postów typu podaj prametry to jak ktoś nie pisze to gdze mu to napisać ??? a ty może priv wysłyasz ??? albo wiesz bez czytania posta co dolega w danym przypadku. Eksperta nie zgrywam bo niemam stuidów weterynaryjnych. No dobrze - ja to inaczej widzę.. Nie wysyłam priv'ów - odpuszczam dany post - to chyba lepsze niż (wg mnie) aroganckie teksty - może gdybyś to ujmował inaczej..
4 Hiszpania ale ta i tak sa bogatsi od nas i jak powiesz Hiszpania to wiedzą gdzie to "leży" a Polska nie zawsze Primo: Hiszpania jest w UE od 1986 i w tym czasie zostaływpompowane w nią miliardy euro; Hiszpania uczestniczyła w podziale pomocy amerykańskiej po IIWŚ. Secundo: Hiszpania była krajem kolonialnym, więc w historii wielu krajów pozaeuropejskich występuje; Hiszpania przez 50 lat nie była za "Żelazną Kurtyną" i wieści o niej dochodziły do świata.. Tertio: Hiszpania to Półwysep Iberyjski, Polska - kraj w centrum kontynentu.. :? Jak powiesz Austria, Szwajcaria to też nie będą wiedzieli, ale Włochy, Norwegia tak.. Jak powiesz Alaska, to tak, a Illinois nie bardzo.. :?

Proponuję wyciąć posty o maturach i utworzyć osobny wątek.. :wink:

Salvator
03-07-2005, 20:11
Więc najpierw o postach :arrow: to staram się pomóc a nieżadko jak ktoś nie chce ujawnic danych sewgo zbiornika to się wkurzam i czasem mu coś skrobne ale jeżel ktoś nie jest obrażalski to sie nie obrazi :D

Dalej :arrow: co do zainteresowań :arrow: i o to mi chodzi od poczatku jesli dziecko chce tochwała mu za to :!: ale nie może dochodzić do sytłacj gdy rodzice zmuszają >>

Dalej >>> krucjata edukacyjana moja szanowana Mamusia :wink: jest równiez nauczycielką tylko że w liceum (uczy historii) więc rozumiem wszystkie te przymioty wspólczesenj edukacj i stwierdzam że główna wada uczniów to gigantyczne hamstwo i to nawet w najleprzchy szkołach. Zresztą również brak autorytetu nauczycieli czesto z ich własnej winy. Mojej mamie nikt nie podskoczy bo dostanie za swoje i tyle bo ma autoryte a uczniowie się boją. A niektórzy nauczyciele porostu nie mają ai incjatywy ale także determinacji co niestety okazało się konieczne w dzisiejszych czasach hamstwo jest prażające odzywki do naczycieli i zachowania jakie możemy obserwowac w tv (słynna już budowlanka z łodzi) poprostu masakra :arrow: ale to wszystko wina agresywngo stylu życia i huligaństwa i przyzwolenia na nie. Niestety nauczyciele muszą sie zmeinic i odbudować swój autorytet jedynkami i wydaleniami ze szkół a czesto boją się poprostu uczniów.

A co do matmy (ścislaki nie obraźcie się) to sa dywagacje co by było gdyby było :D

Wracając do Hiszpani tego jakze fajnego kraju z zabytkami głównie arabskimi corridą, bznadziejnym żarciem i świetna piłką

Miałem okazje zwidzic troche hiszpańskich miast: Barcelona Madryt Toeldo Sewila kilka innych i widac faktycznie Unie bo nawet śmietniki im ufudowała i stwierdzam:

- nikt nie umie gadac w innym języku niż swoj akcet regionalny

- mają "luźniejsze" podejście do życia

- nie zazdroszą tak jak polak miedzy polakiem często to robi

- mają fabryke samochodów która robi naprawde niezłe bryki
a my nawt gdy robiliśy to był szajs

Wiadomo wiąże sie to z izloacją Polski ale pamietajmy że hiszpania za gen. Franco również była izolowana stądta bieda która trawała do niedawna ... Pozostało nam więc czekać aż i unas się porawi.

Dlanas przykładem pwoinna być Anglia i ich duma narodowa bo unas patryjoyzm jest w stanie upadku i to jest straszne wszyscy plują na kraj w którym żyja odgrażają się że wyjadą w liceach snuje się plany jak to się pojedzie do stanów (niech amerykańsa część forumowiczów się nie urazi) ale te kariery nieżadko kończą się w restauracyjnym zmywaku sam znam takie przypadki a stany takie super wcale nie są ....

falmax
03-07-2005, 20:17
Co do angli to niezabradzo moge sie zgodzic tam panuje wysoka przestepczosc na ulicach znacznie wieksza niz unas :p a co dostanow zgodze sie ze niesa super przoduja zato w produkcji kiczu a i tak wole Japnie bo to najbardziej cywilizowany kraj brak praktycznie przestepczosci na ulicach ludzie mili itp itd ^^

iz
03-07-2005, 20:39
Ludzie.. Zastanówcie się, co piszecie..

Przecież nie wyssałam z palca tego co napisałam, i raczej staram się myśleć przy pisaniu, a jednak mam nieco odmienne zdanie, i proszę nie narzucaj mi na siłę swojego. Jak narazie mam taki zapiepsz w szkole, że sypiam po 4 godziny, ale zobaczymy, jak to będzie "mieć to za sobą" :)

i tak wole Japnie bo to najbardziej cywilizowany kraj brak praktycznie przestepczosci na ulicach ludzie mili itp itd ^^

Czy ja wiem? W Japonii jest teraz "moda" na zbiorowe samobójstwa (średnio 2-3 na miesiąc), w 2003 roku 34420 osób się w ten sposób odeszło, w tym głównie młodzi ludzie, naszpikowani "teorią" (szkoła od pn do soboty + dodatkowe zajęcia w niedzielę), którzy nie byli w stanie znaleść zatrudnienia. Przestępczość również wzrasta... i dawna potęga już nie ta sama :?
Nie ma co, wyszystko lezie do ameryki, a szkoda :roll:

P.S. W oczach Japończyków Polska to szybko rosnący, dynamiczny rynek o taniej sile roboczej, otwierający atrakcyjne możliwości dla japońskich inwestorów :) - do tego wniosku doszli Koizumi i Belka, po styczniowym spotkaniu w Tokio... To fajnie, że uważają nas za "Chiny UE", a nasz durny rząd się z tym zgadza i grzecznie kiwa główką...

Salvator
03-07-2005, 20:55
Mój ojciec pływa a w japoni jest dosyć często i stwiedza że ludzie nie są wcale tacy mili :P to tak na marginesie. Ale samą kulture mają bardzo ciekawą i jakże inną od europejskiej

daniel90
03-07-2005, 21:04
Iz, myślę, że myślisz o zbiorowych samobójstwach, bo te niezbiorowe są o wiele częstsze, mimo że nie zawsze ogłaszane w mediach.

Ninka
03-07-2005, 21:11
A co do matmy (ścislaki nie obraźcie się) to sa dywagacje co by było gdyby było :D

Ja sie obraziłam :D

Iz i inni maturzyści -> nie ma się co przejmowac maturą, więcej szumu wokół tego, niz to warte... ;) Jak ktos ma głowę na karku, to zda spokojnie nawet bez większego przygotowania. Szkoda nerwów (teraz to jestem mądra jak juz wszystkie egzaminy i szkoły mam za sobą) :D
Powodzenia życze i pozdrawiam

daniel90
03-07-2005, 21:15
Co do nowej matury, to jej treść jest po prostu żałosna.
Teraz jestem w 2 klasie gimnazjum i nie żebym się chwalił, zrobiłem większość zadań z fizyki rozszerzonej. (ok. 60-70%) Do matury mam jeszcze 4 lata... Nie wiem jak z innymi przedmiotami, ale to chyba mówi wszystko za siebie...

Salvator
03-07-2005, 21:36
blech Matematyka najgorszy przedmiot :P

Ninka
03-07-2005, 21:43
Salvator -> własnie, że najfajniejszy, bo uczyć sie wcale nie trzeba :) Przez całe studia (studiowałam matme informatyczną) książkę od matematyki miałam w ręce kilka razy (przede wszystkim jak pisałam pracę dyplomową i potrzebna była teoria), a tak to hmmm... luz :D
Pozdrawiam

Los_Sandalos
03-07-2005, 21:45
Może i ja wtrace swoje 3 grosze do dyskusji:

Co prawda maturę zdawałem w 2000 roku i juz dawno o niej zapomniałem ale powiem, że tamta forma IMO była dużo lepsza, to co jest teraz to kompletne nieporozumienie. Największą wadą tamtej matury było jak ja to nazywam "kolesiostwo" czyli fakt, że była sprawdzana przez nauczycieli z danej szkoły. Bardzo rozśmieszały mnie WIELKIE afery, że w jakimś liceum jedna osoba w danym roku nie zdała matury. Po prostu poziom poziomowi był nie równy. Ja uczęszczałem do technikum gdzie poziom był bardzo wysoki i ludzie naprawdę dobrzy (ok 3-7 os/miejsce przy rekrutacji, zależne od specjalności) i około 30% nie zdało - szkoła na prawdę dbała o poziom. Śmiać mi sie chciało jak zobaczyłem kiedyś listę zagadnień do matury ustnej z języka polskiego z jakiegos "renomowanego" liceum - 20 ogólnikowych pytań. My mielismy 120 czy 130 dość szczegółowych.
Aby urealnić i ujednolicić poziom matury wystarczyło wprowadzić zasadę, że uczniowie zdają maturę w szkole w innej miejscowości i przed innymi nauczycielami.

-Egzamin maturalny jest nieistotny- najważniejsze jest podejście do tego jako względnie "nowe" doświadczenie uodparniające nas na przyszłe studia gdzie co pół roku sesja przynosi 4-6 egzaminów często bardzo absurdalnych. do tego kilkanaście zaliczeń. Po prostu hartowanie psychiki. Na studiach są egzaminy, że np. 60% roku nie zdaje bo nawet nie ma szansy i musi powtarzać przedmiot(płacąc słono za to) i nikogo to nie dziwi. Sprawiedliwości nie było, nie ma i nie będzie.

- z perspektywy lat matura to nie koniec a dopiero początek męki jaką są niektóre studia. Na naukę do egzaminu są z reguły 2-3 dni a ilość materiału bywa przeogromna np. 120 kartek A4 dwustronnych samych schematów, wykresów, przebiegów i wyprowadzeń wzorów. Trzeba mieć makówę jak sklep a żadnego kolesiostwa nie ma.



Oczywiście nie wszystkie studia są stresujące, polecam uniwersytety gdzie jak widzę po kolegach wieczna laba :)

Sorki za ogólny pesymizm ale właśnie jestem po sesji, co z tego, że zaliczonej jak znowu wszystko od nowa( trwa nowy semestr).


Do wszystkich tegorocznych i przyszłych maturzystów: Głowa do góry, jakoś to bedzie.

Duch
03-07-2005, 21:56
Hehe...tak sobie czytam i wspominam czasy swojej matury, czasy kiedy wszystko było proste :). Wiele osób uważa maturę za najważniejszy egzamin w życiu, wielu się jej panicznie boi a niestety prawda jest taka, że dopiero "po" zaczynają się prawdziwe schody :wink: . Powiem szczerze, że nawet za bardzo nie orientowałem się na czym polega nowa matura ale moja młodsza siostra przedstawiła mi ze dwa lata temu "z grubsza" test z j.polskiego.....i tylko się uśmiałem :D (BANAŁ!!!) . Dla mnie największym wyzwaniem, dającym największe możliwości twórcze zawsze było wypracowanie (może dlatego lubiłem je pisać). Matma też była banalna, nigdy nie mogłem pojąć po co 5h czasu na zrobienie trzech zadań, które były oparte na tych samych schematach wałkowanych w czwartej klasie i można je było zrobić w 40-60min. Do matury zaczełem się uczyć 3tygodnie przed pisemnymi a w efekcie dostałem po dwie piątki, zwolnili mnie z ustnych, potem jeszcze dla formalności język i wakacje :lol:. Prawdziwy hardcore zaczyna się moi mili na studiach...tam co semestr jest coś tak "uroczego" jak sesja...i uwierzcie mi, wolałbym co semestr pisać maturę z polaka i matmy niż przeżywać to piekło. Teoretyczne bzdury, których trzeba się uczyć do egzaminów potrafią zryć psychikę najtwardszym i nawet tygodniowy "reset" po sesji może okazać się niewystarczający :1: . Omijajcie wydział inżynierii lądowej PW szerokim łukiem......
Jedyne co mnie naprawdę razi w nowym systemie to fakt, że matura ma zwalniać z egzaminu wstępnego na studia. IMHO jest to niesprawiedliwe i bardzo krzywdzące bo nie odzwierciedla rzeczywistej wiedzy kandydata i wymagań jakich oczekuje od niego uczelnia. Pamiętam, żę jak ja zdawałem na PW na egzaminie było 10zadań z matmy i 10 z fizy...i większość była trudniejsza(chociaż krótsza) od tych na maturze.

Marcinus
03-07-2005, 21:57
LOS zapewniam Cię,że na uniwerkach nie tylko imprezujemy,ale nauki też jest sporo :wink: też już jestem po sesji i się biorę za rozmnażanie prętników :D

Maturzyści; maturą naprawdę nie ma się co przejmować,jak będziecie mieli pierwszą sesję to przyznacie mi rację.
Życze wszystkim powodzenia [maturzystom,studjującym na polibudach i uniwerkach :) ]

Los_Sandalos
03-07-2005, 22:15
LOS zapewniam Cię,że na uniwerkach nie tylko imprezujemy,ale nauki też jest sporo :wink: też już jestem po sesji i się biorę za rozmnażanie prętników :D

Nie twierdzę, że na wszystkich uniwerkach jest laba. W każdym razie np. mój kolega jest na historii na UAM i z jego trybu nauki mogę powiedzieć, że to laba. W tygodniu chyba z 5 zajęć, w tym ze 2 nieobowiązkowe, jeden - dwa egzaminy w sesji, sama sesja ciągła, przedmioty do wyboru. Z tego co wiem najgorzej jest na uczelniach medycznych i niektórych ekonomicznych. W każdym bądź razie wydział elektryczny Politechniki Poznańskiej też omijajcie dużym łukiem :) 25-28 godzin zajęć tygodniowo plus okienka co prowadzi często do zajęć typu 8 rano do 20:45 wieczorem(najczęściej na 1I czy II roku). Od diabła laborek do opracowywania po nocach. Naprawdę trzeba bardzo chcieć aby ukończyć. Przyznaję się oficjalnie, że dzięki studiom dorobiłem się wrzodów żołądka, nadciśnienia a psyche też mam zrytą.

Marcinus
03-07-2005, 22:20
Tu nie chodzi o uniwerek czy polibude,ale o kierunek ,który się studjuje,na histroii jest rzeczywiście dość łatwo,mało godzin,ale np. u mnie na administracji już tak łatwo nie jest.

Z tego co pamietam na polibudę się nieco łatwiej dostać [egzamin łączony :D :wink: ]

Los_Sandalos
03-07-2005, 22:22
Dostać a zostać to całkiem co innego. U nas przymowali 300 osób a na drugim roku miejsc było przewidzianych 180. Teraz zostało jakieś 100 osób.....

aRBi
03-07-2005, 22:25
Przyznaję się oficjalnie, że dzięki studiom dorobiłem się wrzodów żołądka, nadciśnienia a psyche też mam zrytą.
Skąd ja to znam :roll:
Ogólnie studia są super, ale niestety co sesję jest przynajmniej jeden "rzeźnik", którego cieżko przejść. Mialem teraz egzamin z kolesiem, który z 74 osób zdajacych zarżnął 54! :shock: W tym mnie :cry:
Pozdrawiam Wydział Elektryczny Politechniki Szczecinskiej!!! :D

Marcinus
03-07-2005, 22:27
Ja nie mówię,że na polibudzie jest łatwiej,sam mam kolegow na polibudzie i wiem ile mają nauki i zajęć w tygodniu.
Nie ma co porównywać tych uczelni bo chodzą tam zupełnie inni ludzie [chodzi tu o zainteresowania,umiejętnośi itp.]


Swego czasu jak zdawałem na uniwerek to krązyło takie hasło,że na polibudę łatwo się dostać ,a ciężko utrzymać;a z uniwerkiem jest odwrotnie.
Dziś po kilku latach nauki na uniwerku muszę temu stwierdzeniu przyznać rację.

Los_Sandalos
03-07-2005, 22:37
Ja nie mówię,że na polibudzie jest łatwiej,sam mam kolegow na polibudzie i wiem ile mają nauki i zajęć w tygodniu.
Nie ma co porównywać tych uczelni bo chodzą tam zupełnie inni ludzie [chodzi tu o zainteresowania,umiejętnośi itp.]


Swego czasu jak zdawałem na uniwerek to krązyło takie hasło,że na polibudę łatwo się dostać ,a ciężko utrzymać;a z uniwerkiem jest odwrotnie.
Dziś po kilku latach nauki na uniwerku muszę temu stwierdzeniu przyznać rację.

I tu się zgodzę co do joty, niestety :(

Na szczęście perspektywy po większości kierunków na polibudzie są bardzo dobre czego nie mozna powiedzieć o niektórych kierunkach uniwerków.

A z innej bajki to zawsze bawiły mnie "prywatne" uczelnie kształcące w specjalności "marketing i zarządzanie". Po tym mozna chyba stosować zasady mikroekonomii handlując marchewką na bazarze :lol:


Idę spać bo całkiem mi się na mózg rzuca.....

Sliwka69
03-08-2005, 02:28
Jeszcze moje grosiki ...
Apropos starej matury "tysz" zdawałem parę lat temu i to z wielkimi bulami . Mam umysł raczej ścisły , literat jak widać na forum ze mnie koszmarny i mimo naprawde sporego oczytania , hmmm nie wiem jak to ująć by głupio nie zabrzało ale chyba dość sporej wiedzy miałem problemy z naskrobaniem tego 5 stronicowaego wypracowania traktującego tak naprawdę o jakimś chorym wymyśle pani poloniski z kuratorium . Sorry ale w starej maturze z j. polskiego mając mdłe pojęcie o temacie można było lać wodę . Natomiast nawet durza wiedza i oczytanie bez umiejętności płodzenia wielostronicowaych kwiecistych gniotów traktujących o niczym rezultaty były mierne do tragicznych . Pisanie dokumentacji technicznych , opisów nie stwarza mi problemu ale jeśli przyjdzie mi napisać taką głupotę to naprawdę dziękuję .
Hmm najważniejszy egzamin w życiu .... hmmm wolę zdać ponownie maturę i to tak ze 4 razy niż doświadczyć jeszcze raz egzaminu z wytrzymki .

Salvator
03-08-2005, 06:56
Racja wszytskie tematy na jakich klolwiek egzaminach z polskiego są naprawdę straszne i chore i jak się nie trafi w gusta sprawdzajcego to kaszana i tyle

Duch
03-08-2005, 06:57
Mialem teraz egzamin z kolesiem, który z 74 osób zdajacych zarżnął 54! :shock:

Hehe....Egazmin z wytrzymałości materiałów II
Zdających: 164
Ilość osób, które zaliczyły pisemny: 3
Ilość osób, które przeszły ustny: 1
:)

pynia
03-08-2005, 09:09
A z innej bajki to zawsze bawiły mnie "prywatne" uczelnie kształcące w specjalności "marketing i zarządzanie". Po tym mozna chyba stosować zasady mikroekonomii handlując marchewką na bazarze :lol:

Jestem bardzo obrazona :lol: .
Wszystko zalezy od danej uczelni, czy się płaci i uczy, czy tylko płaci :lol: . Kończę GWSH w Katowicach i nie chcę oglądać tej budy na oczy! o wiele lepsza była mniej znana prywatna szkoła w której robiłam licencjat...
Kończę kierunek rachunkowość, tylko że na nim jest najmniej rachunkowości, a reszta do niczego nie potrzebna... ale to jest już domena naszego szkolnictwa w ogóle... I mam poprawkę z inwestycji kapitałowych, bo moja kartka spadła na podłogę a nie na biurko...
i ta cholerna praca magisterska, z której mi instrukcja wychodzi... Nigdy nie byłam dobra w laniu wody...
Ale i tak jest luz na zaocznych... zresztą zaoczne studia to nie studia...
Kiedys dawno temu zaraz po maturze poszłam na US na fizykę - wytrzymałam rok... Matmę w formie analizy i algebry trza było przyswoić w ciągu 3 semestrów około 17 godzin tygodniowo - na kierunku matematyka tego samego uczyli się przez 5 lat... Zajęcia od 8:00 do 18:00, 20:00, laboratoria (to akurat najfajniejsze :lol: ). Żałuję że nie dotrwałam do fizyki kwantowej... Ale niestety po ukończeniu fizyki był totalny brak perspektyw...

Ninka
03-08-2005, 10:13
Pynia -> zapewniam Cię, że na matmie program jest bardziej rozszerzony, niz na innych kierunkach :D I to tylko tak sie wydaje, że tego samego uczy się przez 5 lat. Ja zaczynałam na klasycznej matmie (1 rok) i strasznie sie namęczyłam, tamta matematyka to był kosmos. Później przeniosłam się na matematykę informatyczną i tam juz było z górki :)
A najgorszy egzamin... chyba komputerowe metody równań różniczkowych, na ponad 100 osób zdały 3.
I żeby juz tak nie odstraszać maturzystów od politechnik -> na Polibudzie Wrocławskiej nie jest źle! :)
Pozdrawiam

pynia
03-08-2005, 10:27
Pamietam, że matma była straszliwa - dla mnie, urodzonego matematyka z talentem :lol: .
A tak, to pamiętam egzamin ze statystyki - zdały 4 osoby na rok. Tak samo zaliczenie z algorytmów.
Dla mnie betka to każdy egzamin z zadań, czy to matma, fizyka, rachunkowość, finanse ekonometria i wszystko inne. Najgorsze to głupie testy wielokrotnego wyboru... z wodolejstwa (czyli przedmiotów bardziej opisowych).

Sliwka69
03-08-2005, 10:44
Matma na 1szym roku ugh z 500 osób zostało 260 , do tego mechanikia i fizyka i zostało nas około 160 osób . Nie chce wiedzieć co bedzie przy następnej kobyle .

Ninka
03-08-2005, 13:00
Heh, ja pamiętam jak na pierwszysm roku miałam zajęcia z analizy matematycznej z takim jednym straszym panem... ten to jak zadanie wymyslił na kolokwium czy egzaminie, to nie wiadomo było jak sie za nie zabrać i o co w nim chodzi. I tak na wynikach 3/4 roku miało 0 punktów, kilku osobom udało sie zdobyć 0,5 lub 1 punkt, zdawała raptem garstka osób (a to niby podstawowy przedmiot :twisted: ). Ale i tak najfajniejsze były wyniki studentów z innych kierunków niz matematyka, z góry do dołu same zera. A gość nie rozumiał co sie dzieje, przecież "to wszystko takie łatwe" - ciekawe tylko dla kogo :) Wśród moich znajomych to był postrach instytutu matematyki, każdy sie modlił żeby nie mieć z nim zajęć :)
Pozdrawiam

wirek
03-08-2005, 17:50
blech Matematyka najgorszy przedmiot :P
Ja akurat jestem zdania, że wykształcenie średnie powinno oznaczać, że posiadacz matury ma wiadomości zarówno humanistyczne jak i ścisłe wyróżniające go spośród innych. Ty Salvator deklarujesz, że nie lubisz matematyki, ale błędami ortograficznymi udowadniasz, że humanista z Ciebie taki sam jak matematyk. A zmieniając obiekt obserwacji: niedawno czytałem prośbę jednego forumowicza, również humanisty, żeby mu przeliczyć stężenie z gramów na litr na gramy na decymetr sześcieny :P :P :P

pynia
03-08-2005, 18:11
Ty Salvator deklarujesz, że nie lubisz matematyki, ale błędami ortograficznymi udowadniasz, że humanista z Ciebie taki sam jak matematyk.
Muszę wziąć Salvatora w obronę :lol: . Niestety ortografia i garamatyka kierują się logiką i bliższe są umysłom ścisłym :lol: . Co nie znaczy, że popieram robienie błędów. Czasem po urzędowaniu długo na forum sama zaczynam pisać "chodowla" zamiast hodowla i przeraża mnie to, że błędy przestają mnie razić...

Esia
03-08-2005, 20:19
Czasem po urzędowaniu długo na forum sama zaczynam pisać "chodowla" zamiast hodowla i przeraża mnie to, że błędy przestają mnie razić...
A to akurat jest normalne - przerażające, ale normalne :wink: Ja czasem czuję się jak dyslektyk... nic już nie wiem...
Co do matury. Zdawałam w '98 - czyli jeszcze starą. Nie będę wspominać, jak to było (a było nieźle :wink: ) - ważne jest to, że potem co pół roku miałam jeszcze większą maturę na studiach. I wtedy poczułam, że nie było się czym stresować. Wprawdzie skończyłam UW - niektórzy myślą, że to laba... cóż, troszkę racji mają - ale istotna różnica między UW a PW jest taka, że na PW to chyba tylko śmierć skreśla z listy studentów. Ja miałam 2 terminy egzaminów (wpisy po każdym) - nie wyszło, to komis i koniec - warunek (i rok na zdanie). Mój brat na PW ma kilkanaście terminów - oczywiście, nie zaliczonych nie wpisują. I tak niemalże do skutku. A jak nie wyjdzie - no to po 2-3 latach może ktoś w dziekanacie sobie przypomni i jakiś waruneczek się trafi... Uda się załatwić w rok? Świetnie! Nie uda się? Coś się wykombinuje...
Jak porównuję nasze studia, to ja się zdecydowanie bardziej napracowałam. A skończyłam ISNS - czyli "niby" nic wymagającego...
Czyli - Drodzy Maturzyści - nic a nic nas nie słuchajcie, bo tylko Wam mętlik w głowach robimy :wink: I tak o wszystkim przekonacie się na własnej skórze - to po prostu musi boleć!
Trzymam kciuki :)

pynia
03-08-2005, 20:32
Rzeczywiście jak sobie przypomnę, to matura mnie przerażała - zwłaszcza pisemna z polskiego. Matmę z premedytacją wybrałam na ustny licząc, że z pisemnej dostanę 5 :lol: . Bo matura, to tak naprawdę pierwszy prawdziwy egzamin, od którego zależy wszystko. Egzaminy na studiach? Nie zaliczy się, zawsze można mieć poprawkę, a poprawka z matury często przekreśla conajmniej 1 rok. I należy się trochę bać, bo to dodaje adrenaliny :D .
Dodam, że na pewno będę drugi raz przeżywać maturę i to jeszcze bardziej, jak będzie ją zdawać moja córa :lol: (o ile wybierze taki tok nauki mam nadzieję :lol: i o ile będzie jeszcze wtedy matura, bo córcia ma dopiero 4 latka :lol: )

Maran
03-08-2005, 21:53
Ech, wróciłbym na studia takie pełnowymiarowe, zawsze można było sobie coś odpuścić w pracy już tak nie ma urlop ma tylko 25 dni a reszte trzeba 8 godzin pracować jedynym pocieszeniem jest wypłata i możliwość zakupów na które będąc studentem nie zawsze mogłem sobie pozwolić. Każdy etap naszego życia ma jakieś plusy i minusy.
A tak przy okazji sesji nigdy nie zapomnę swojej pierwszej czyli totalnej klęski w postaci :
matma - nie dopuszczony i warunek;
fizyka - oblana i sesja poprawkowa;
chemia - oblana i sesja poprawkowa.
Prawdziwa szkoła życia :lol: ale jakie wspomnienia, najfajniejszy okresów w moim życiu (nie licząc tego w którym jestem teraz :lol: )

Marcinus
03-08-2005, 22:59
Ludzie co Wy studiowaliście tylko matmę, chemię i fizykę?? :D :wink:
A gdzie są humaniści?? :twisted:


Pozdrawiam wszystkich humanistów!! :wink: :D

iz
03-09-2005, 14:34
Ludzie co Wy studiowaliście tylko matmę, chemię i fizykę?? :D :wink:
A gdzie są humaniści?? :twisted:


Właśnie wczoraj doszłam do tego samego przerażającego wniosku :!:
Humaniści odezwijcie się :)

A co do matury, to na pewno prawdziwe "piekło" czeka mnie na studiach, ale ta nieszczęsna matura to furtka do mojego wymarzonego "piekła" i wiele od niej zależy... czyli albo będę jedną z najlepszych, albo nie będę wcale :wink:

Pozdrowienia dla wszystkich językowców (liczę, że jednak się tu gdzieś ukrywacie, wśród ścislaków :) )

Esia
03-09-2005, 20:08
A gdzie są humaniści?? :twisted:
Jak to, gdzie?! To już nikt nie czyta moich postów... :cry:

Może niepotrzebnie użyłam skrótu (to zupełnie niehumanistyczne :wink: ) - ISNS to nauki społeczne - konkretnie socjologia 8) Humanistka ze mnie pełną gębą (matura dwujęzyczna - pozdrawiam Iz - japonistyka to prawdziwe wyzwanie, podziwiam i trzymam kciuki...), chociaż gdy trzeba wbić gwóźdź, to jakoś tak się dzieje, że jestem najbardziej technicznym umysłem w okolicy :twisted:

Pozdrawiam wszystkich humanistów - bez nas świat byłby zbyt fizyczny :wink:

P.S. Może ktoś by mi przerobił pokrywę... :roll: :wink:

Grzegorz Pietranek
03-09-2005, 23:59
Już poprzedniego posta wysyłałem 5 razy, bo coś się działo i tuż po tym padła sieć.. :? Dużo do nadrobienia, więc odpowiadam.. :)
Więc najpierw o postach to staram się pomóc a nieżadko jak ktoś nie chce ujawnic danych sewgo zbiornika to się wkurzam i czasem mu coś skrobne ale jeżel ktoś nie jest obrażalski to sie nie obrazi Wybacz, w moim odczuciu 90% Twoich postów jest takich.. Po prostu mnie to irytuje - tym bardziej, że nie daje żadnych efektów, bo ludzie piszą po tym "nie mierzę parametrów".. Poza tym (mimo, iż sam mierzę) nie uważam, że testy są konieczne.. "Niedzielni" akwaryści trzymają przeważnie popularne rybki, które wytrzymują większość warunków (u hodowcy, hurtownika, sprzedawcy - woda bywa różna, a rybki jakoś przeżywają).. Częściej powodem "padania" są choroby przyniesione ze sklepów, agresja innych ryb, przekarmianie niż niewłaściwe parametry..
moja szanowana Mamusia jest równiez nauczycielką [...] odbudować swój autorytet jedynkami i wydaleniami ze szkół a czesto boją się poprostu uczniów. Czyli z jednej strony piszesz, że rozumiesz system i piszesz o szacunku, a z drugiej sam systemu (a więc ludzi i regulacji) nie szanujesz.. Polska.. :? O autorytecie się zgadzam, ale prawda jest taka, że trzymanie ucznia na siłę to jedyna szansa, że skończy choć podstawówkę..
[Hiszpania]Pozostało nam więc czekać aż i unas się porawiO to chodzi.. Co do reszty nie do końca się zgodzę - my też mamy całkiem luźne podejście do życia; ich samochody robi volkswagen; Hiszpania Franco nie była odizolowana od zachodu, a w dobie największego rozwoju (lata 70-80) współuczestniczyła w nim.. My weszliśmy w fazie, gdzie wszyscy byli już daleko.. I trzeba dodać, że dość szybko gonimy.. Mimo wszystko..
Przecież nie wyssałam z palca tego co napisałam, i raczej staram się myśleć przy pisaniu, a jednak mam nieco odmienne zdanie, i proszę nie narzucaj mi na siłę swojego. Jak narazie mam taki zapiepsz w szkole, że sypiam po 4 godziny, ale zobaczymy, jak to będzie "mieć to za sobą"Cóż.. W tym temacie kończymy dyskusję.. Ja jestem po, Ty przed.. :? Nie będę się kłócił przecież.. Może wrócimy do tego w maju..
Iz i inni maturzyści -> nie ma się co przejmowac maturą, więcej szumu wokół tego, niz to warte... Jak ktos ma głowę na karku, to zda spokojnie nawet bez większego przygotowania. Jak mnie mama pytała, dlaczego znów się nie uczę, to odpowiadałem, że uczyli mnie polskiego i matmy przez 12 lat, geografii przez 9, angielskiego przez 13 - jak mnie przez ten czas nie nauczyli, to teraz w 2-3 miesiące nie nauczę.. :D
Może i ja wtrace swoje 3 grosze do dyskusji:"Kolesiostwo" - przecież swojego nie obleją, musiałby nieźle zaleźć za skórę.. Przez 4 lata pamiętam, że bywały poprawki (2-3 rocznie), ale oblany nie został nikt..
"Poziom" - To właśnie było najgorsze, bo w jednej szkole można było dostać 3, w innej 5 za tą samą pracę.. Zresztą problem był też przy egzaminach do liceum, gdzie częścią punktacji były punkty za świadectwo i wychodziło na to, że z egzaminu (który, powiedzmy, był bardziej obiektywny - choć były "kursy" po 200zł/przedmiot) trzeba było dostać 40%, żeby wejść przy max'ie ze świadectwa.. :?
"Inna szkoła średnia" - no to wyobraź sobie, że moja szkoła (ponoć 2 w województwie) trafia do szkoły, gdzie powszechnie mówi się o łapówkach, o stoczeniu się itp.. Ilu z nas by to zdało? :? Taki system jest chyba najlepszy..
Co do oceniania teraz - (wypracowanie) na ok. 40 pkt: 1-5 za styl, 1-5 za ortografię i gramatykę, 1-5 za "walory dodatkowe" i 1-25 za rozpracowanie tematu, gdzie w kluczu będzie ok. 35pkt. (razem z podpunktami) - 1pkt/podpunkt.. Potrzeba 50% na zdanie.. Zakładając 10 pkt na wstępie musisz ująć w tekście kolejne 10.. :? Takie ujęcie wbrew pozorom nie ogranicza, tylko rozwija.. W poprzednim systemie mogłeś "uczepić się" jednego punktu i napisać o tym 10 stron, tu musisz ruszyć głową, wyszukać więcej i napisać choćby po 1 zdaniu.. :?
[1.] moja młodsza siostra przedstawiła mi ze dwa lata temu "z grubsza" test z j.polskiego.....i tylko się uśmiałem (BANAŁ!!!) . [2.] Dla mnie największym wyzwaniem, dającym największe możliwości twórcze zawsze było wypracowanie (może dlatego lubiłem je pisać). Matma też była banalna,[...] [3.] Prawdziwy hardcore zaczyna się moi mili na studiach...tam co semestr jest coś tak "uroczego" jak sesja... [...] [4.] Jedyne co mnie naprawdę razi w nowym systemie to fakt, że matura ma zwalniać z egzaminu wstępnego na studia. IMHO jest to niesprawiedliwe i bardzo krzywdzące bo nie odzwierciedla rzeczywistej wiedzy kandydata i wymagań jakich oczekuje od niego uczelnia.1. Banał, ale strach robi swoje.. Ja to zobaczyłem i uznałem, że to jest łatwiejsze od "starej matury" i to wybrałem - ja się męczyć nie lubię..
2. Niby wypracowanie to nic trudnego (vide: moje posty) i pewnie byłoby dobrze, ale.. trochę za dużo nieprzydatnej wiedzy (cytaty, epoki).. Na matmie można za łatwo stracić punkty, a mając 3 zadania większe to miałoby konsekwencje niż przy 20..
3. Sesja rulez - ja mam się właśnie uczyć na dzisiejszą poprawkę.. :D
4. Poprzedni system premiował tych, którzy mogli sobie pozwolić na kursy za kilkaset złotych.. Poza tym uczelnia ma trochę uczyć, a nie wymagać.. Różny poziom w liceach widać na pierwszym roku, przy podstawach - pół grupy się nudzi, pół nie rozumie..
Z tego co wiem najgorzej jest na uczelniach medycznych i niektórych ekonomicznychZapraszam na Wydział Finansów i Ubezpieczeń (FiU*t* :wink: ) na AE w Katowicach i na Wydział Nauk Społecznych (mówią też: Spokojnych) na UŚ.. Bywa różnie, ale ogólnie laba.. :D
wszytskie tematy na jakich klolwiek egzaminach z polskiego są naprawdę straszne i chore i jak się nie trafi w gusta sprawdzajcego to kaszana i tyleIle takich egzaminów już zdawałeś? Przecież ocena praktycznie każdej wypowiedzi - nie tylko z polskiego, nie tylko pisemnej - jest subiektywna.. Także, np. raportu dla szefa w robocie czy komentarza/sprawozdania z meczu.. :D
O egzaminachJa jeszcze nie miałem hardcore'ów, ale egzamin z bankowości z pytaniami o aktywa NBP albo PKO dwa lata wstecz w USD, stopy RPP na dany dzień czy kurs dolara do czterech miejsc po przecinku.. Była statystyka, ekonometria i różne inne czarne magie.. Bez poprawek się nie obchodzi, ale.. Wszystko da się przeżyć.. :D

Koniec..

Salvator
03-10-2005, 06:29
Ja wypowiem się o testach :arrow: Są albo akwaryści albo ich niema co to za pojęcie "niedzielni akwaryści" z niedzielnymi kojaży mi się w prostej lini urocza kula o pojemności 1 l i bojownik :arrow: czyli dręczenie ryb. Przyczyną wielu chorób są nie odpowiednie parametry wody takie jak ph czy No2. Wskaźnik no2 mówi nam także o prawidłowej fltracji raz o przerybieniu :arrow: zobacz co powiedziałeś "jakoś się mają" a przecierz nie o to w awarystyce chodzi ...

Grzegorz Pietranek
03-10-2005, 19:40
:arrow: Są albo akwaryści albo ich niema co to za pojęcie "niedzielni akwaryści" z niedzielnymi kojaży mi się w prostej lini urocza kula o pojemności 1 l i bojownik :arrow: czyli dręczenie ryb. Przyczyną wielu chorób są nie odpowiednie parametry wody takie jak ph czy No2. Wskaźnik no2 mówi nam także o prawidłowej fltracji raz o przerybieniu :arrow: zobacz co powiedziałeś "jakoś się mają" a przecierz nie o to w awarystyce chodzi ...Salvator.. Jeżeli chcesz tak traktować akwarystykę, to żadnej rybki nie powinieneś trzymać u siebie w akwarium.. OK, znasz wymagania i np. dla parki muszlowców starczy 30l, ale czy ta parka przez całe życie na wolności zajmuje obszar 30x30cm? Neonki są stadne, ale stada w naturze to co najmniej 100 sztuk, a nie 6.. Czyli jednym słowem dręczenie..
Ludzie trzymają w mieszkaniach w blokach owczarki niemieckie, husky.. Opiekują się nimi jak potrafią i jakoś te psy żyją - powiesz, że to dręczenie, albo że nie o to chodzi w posiadaniu psa?
Analogicznie można porównać to do np. nauki - przecież chodzi o to, żeby Cię czegoś nauczyć, więc uczniowie ze średnią poniżej 5,0 nie powinni być przepuszczani do kolejnych klas.. Nieprawdaż?
"Niedzielni akwaryści" to wg mnie ludzie, którzy mając akwarium dbają o nie jak umieją - czyli raz na jakiś czas czyszczą całość, karmią rybki, mają grzałkę i filtr.. Tacy ludzie SĄ i tego nie zmienisz.. Znam kilka takich osób i ich ryby żyją, podchodzą nawet do tareł.. Tylko te ryby są od pokoleń przyzwyczajone do akwarium i do nienajlepszych warunków.. Nie są to na pewno ryby z odłowu, a chyba zdajesz sobie sprawę jak wygląda masowe rozmnażanie ryb..
Tak więc będę uważał, że nie zawsze testy wody są najważniejsze.. Są inne ważniejsze rzeczy - błędy, które popełniają ludzie..
Jak coś się dzieje i proszę o pomoc, a w odpowiedzi zostaję wysłany do sklepu po testy (4-5) kosztujące razem co najmniej 80zł.. Jeżeli ryba wytrzyma w akwarium 3 miesiące, a kosztuje 8zł, to mamy 10 ryb, które łącznie będą żyły 2,5 roku.. Co wybierze "niedzielny akwarysta"??

aRBi
03-10-2005, 20:10
Grzegorz masz dziwne podejście do akwarystyki. :roll:
Nie rozumiem dlaczego próbujesz tłumaczyć "niedzielnych akwarystów". Chyba tylko dlatego, żeby mieć inne zdanie niż Salvator.
Wogóle głupia jest ta Wasza kłótnia. Czy moglibyście przejść z tym na priv?

Grzegorz Pietranek
03-10-2005, 20:56
Grzegorz masz dziwne podejście do akwarystyki. :roll:
Nie rozumiem dlaczego próbujesz tłumaczyć "niedzielnych akwarystów". Chyba tylko dlatego, żeby mieć inne zdanie niż Salvator.
Wogóle głupia jest ta Wasza kłótnia. Czy moglibyście przejść z tym na priv?Podejście do wszystkiego staram się mieć zdrowe.. Ludzie miewali rybki bez filtrów, bez grzałek, a przede wszystkim bez testów, restart akwarium raz na pół roku, a do żarcia tylko suszona dafnia.. Teraz nagle wszyscy oszaleli na punkcie parametrów i testów, uzdatniaczy i innych środków chemicznych.. :? Sam mam testy i używam ich, ale nie wierzę, że to testy zrobiły ze mnie akwarystę.. :?
Nie uważam moich wypowiedzi za głupie, nie uważam za takie wypowiedzi Salvatora, nie uważam, że wymiana zdań na TAKI TEMAT w dziale "Dyskusje o wszystkim i o niczym" w wątku "Luźna dyskusja n/t systemu szkolnictwa i paru jeszcze..." wyodrębnionego przez któregoś z moderatorów z innego wątku na moją prośbę i moje nazwisko była głupia i wymagała rozmowy prywatnej..

Salvator
03-10-2005, 21:21
Również nie uażam wypowiedzi kolegi za głupie a poza tym my się nie kłucimy tylko kulturalnie dyskutujemy na ten temat. A wracając do sprawy :D

Hmm rozumiem ale "niedzielni akwaryści" są wydaje mi się tacy jak napisałem ale żeby udowdnić to muszę powiedzieć jacy sa "akwayści" Wiadomo że nie zrobimy jeziora w domu aby zapewnić naszym podopieczny ultra optymalne warunki :). Akwarysta według mnie jest tym czymty nazwałeś akwarystę niedzielnego i tu się zgadzam przeciez nie każdy stał się odrazu P. Lipczyńskim czy Śp. A Ogrodnikiem. Natomiast niedzielni :arrow: to tacy jak pisałem kula przerybienie nie słuchaja rad i wogóle jeszcze się kłucą że według nich jest wszystko wporządku choć oczywiste jest że tak nie jest. Wsumie zdanie mamy wspólne tylko trochę inaczej je nazywamy...

aRBi
03-10-2005, 22:28
...tylko kulturalnie dyskutujemy...
Nie będzie litości dla takich jak Salvator :!: :evil: Na początek ja też powiem ogólnie: PIER..LISZ :!:

Faktycznie kulturalna dyskusja! :wink:

Salvator
03-10-2005, 23:01
:D mimo to kulturalna :lol:

Grzegorz Pietranek
03-11-2005, 00:35
Oj, Roland.. Tamto, to była reakcja na słowa Salvatora, że reformatorzy systemu edukacji mają coś sobie gdzieś wsadzić, bo jemu się to nie podoba.. :)

Reasumując (może jak ustalimy coś, to będzie łatwiej się zrozumieć)..
Wg mnie:
"Niedzielny akwarysta" :arrow: człowiek, któremu zachciało się akwarium, poszedł do sklepu i po rozmowie ze sprzedawcą kupił coś i dba o to tak, jak mu powiedziano.. Ten ktoś traktuje akwarium głównie jako dekorację pokoju, a rybki "tylko" jako jego część - czyli traktuje to wszystko przedmiotowo..
"Akwarysta" :arrow: człowiek, który wszedł taką fazę, że chucha i dmucha na rybki, mierzy im wszystkie parametry, czyta i robi wszystko, co w jego mocy, żeby rybkom było jak najlepiej.. Ten z kolei traktuje rybki podmiotowo (akwarium nie zawsze jest dekoracją w potocznym znaczeniu :arrow: czarne wody, gdzie nic nie widać; akwa z parą pielęgnic, bez roślin; itp.)..

Ludziom z kulami, bez testów i dużej wiedzy nie odmawiam nazywania się "akwarystami", bo przeważnie ci ludzie mieli pierwszy kontakt z rybami w sklepie, a ich "guru" jest sprzedawca, który przecież powinien się znać.. Takiemu człowiekowi ciężko jest wytłumaczyć, że sprzedawca mówi źle, że kula za 40zł jest gorsza niż akwarium za 20 i filterek za 20.. Przecież kula optycznie jest większa, a skoro sprzedawca nie wspominał o filtrze, to chyba nie musi być.. Generalnie człowiek taki zostawia w sklepie co najmniej 2x tyle forsy, ile początkowo zamierzał i nie chce słyszeć, że wydał to na darmo.. :? Przecież kula = ładniejsze, a droższe = lepsze, roślinka sztuczna = lepsza, żwirek kolorowy = ładniejszy, rybka w jednym miejscu = zawsze na widoku.. Takie rzeczy można mnożyć.. A, że rybka jest (jak napisałem) przedmiotem, to zawsze można kupić drugą..

Dlaczego bronię takich ludzi? Bo w większości przypadków nie kupowali rybek po to, żeby się nad nimi znęcać.. Po prostu chcieli mieć rybki, a pan/i w sklepie powiedziała, że tak można..

Przytoczę przykład:
Kuzyn (12 lat) zobaczył u mnie akwarium i też zachciało mu się.. Chodził, nudził, męczył.. Pokazałem mu forum, kilka fajnych stron, książkę Frey'a miał w szafie.. W pobliżu jest sklep (opiszę niedługo w "Sklep na medal"), więc chodził tam codziennie prawie.. Tam wcisnęli mu tego plecostomusa dla mnie - pani nie powiedziała, że nie można.. :? 2-3 tygodnie potem dowiedziałem się, że ma akwarium.. Pojechałem - akwarium stało od 2 dni.. 40 litrów, pokrywa, grzałka, filtr - OK.. Tylko, że.. :roll: w środku: razbora klinowa x2, prętnik karłowaty x2, zbrojnik niebieski x1, bocja wspaniała x1, labeo bicolor x1, karlik szponiasty x1, piaskowiec, 3 gałązki moczarki i same kamienie.. Na szafce - 3 uzdatniacze (AquaSafe, AntiChlor i AquaTan).. Pani w sklepie powiedziała, że będzie dobrze.. Testów nie sprzedała, ale powiedziała, że lepiej jakąś przefiltrowaną wodę lać.. Zalali 100% czystym RO.. :?
Nie przeczytał żadnej ze stron, które mu poleciłem - on nie chciał "rybek" tylko "akwarium".. I ma.. A pani ze sklepu jest guru, bo dorzuciła jakiś gratis, dała rabat i zna się na rybkach, bo doradziła.. Wiem, że kuzyn będzie o to akwarium dbał jak najlepiej, ale tak, jak mu powiedziała pani - będzie karmił rybki, zapalał światło rano i wieczorem gasił, utrzymywał temperaturę 22oC, a 2-3 razy w roku wymyje wszystko i naleje nową wodę z uzdatniaczami..
Ryby? Będą się męczyć, może zdychać - pani w sklepie doradzi jakąś inną rybkę i wszyscy będą szczęśliwi..
Tylko jak byłem, to pytali, czy nie wiem, dlaczego ta rybka, która wygląda jak pszczółka (ma takie paski pomarańczowo-czarne) chowa się za filtrem cały czas..
Po tym plecostomusie kobieta dostała opieprz i zrobiła za chwilę to samo.. Kuzyn dostał opieprz, ale rybek nie odda, bo "pani powiedziała".. :?

Nie podoba mi się nastawienie Salvatora, który daje do zrozumienia, że dla niego akwarysta to człowiek, który "chce dobrze dla rybek" (w rozumieniu tego forum), człowiek, który robi błędy jest przez niego wyśmiany, a człowiek z kulą to debil.. Nie zawsze tak jest.. :? Trzeba zrozumieć przyczynę..

Wątek, który dziś podskoczył w forum ogólnym o mętnej wodzie (w kuli) na 10 odpowiedzi jedna (Prezydent) była merytoryczna, a reszta? Salvator napisał tam jedno słowo: "Żenada" - co to wniosło do dyskusji? Pomogło wodzie? Może czepiam się Salvatora, ale zauważyłem, że 90% jego postów jest właśnie takich.. :? Potem czyta się, że ktoś założył nowe forum, bo na tym "doświadczeni" nie pomagają "młodym".. :?

Salv (mogę tak?), czekam na reakcję i głównie definicje kto jest kim - może źle odbieram Twoje posty.. :D

Salvator
03-11-2005, 06:32
Salv :arrow: spoko może być

Najpierw do topicu "mętna woda" :arrow: napisałem żenada bo jak zauważyłeś forum posiada regulamin i opcje szukaj. Wystarczyło by w klepać kula albo bojownik albo mętna woda. O regulaminie trąbią na okrągło ale czemu "nowi" go nie przestrzegają i niema tu tłumaczenia że ktoś jest nowy. Zresztą to świadczy o braku netykeity która mówi "zanim zapytasz poszukaj"

Co do definicji :arrow:

Zgadazam się z twoją :arrow: a przykład kuzyna jest bardzo dobry.

Co do mojej irytacji :arrow:

Staram się jak moge ale
:arrow: jeżeli odpowiedzi nie ma w opcji szukaj
:arrow: akwarysta poda jakieś dane (w dziale choroby) a niektórzy boja się podać nawet litraż a parametry są dobre więc po co podawać

Duch
03-11-2005, 07:59
Tak czytam Twoje wypowiedzi Grzegorzu w tym wątku i widzę, że masz zdrowe podejście do akwarystyki :wink:. "Niedzielnych akwarystów"(nie jest to bynajmniej obraza) jest więcej niż "akwarystów" i uważam, że nie da się tego zmienić. Wielu zakłada akwarium tylko po to aby je mieć i kieruje się radami wyniesionymi ze sklepu ufając w "zdrowy" osąd sprzedawców. Nie oznacza to, że takich ludzi należy od razu piętnować i palić na stosach. Sam zaczynająć ponowną przygodę z akwarystyką nieco ponad 1.5roku temu popełniłem masę błędów, miałem przerybione akwarium, lałem uzdatniacze, rośliny mi gniły, miałem słabą filtrację itd. Nie zawsze było pięknie więc teraz staram się "nie rzucać kamieniami" bo sam nie jestem bez winy :wink: . To, że obrzucimy daną osobę "błotem" za to, że nie spełnia ogólnie przyjętych zasad i trzyma rybkę w kuli niczemu nie służy a jedynie zniechęca. Co myśli sobie taki człowiek? "Nie chcą mi pomóc, nie lubią mnie, wyzywają...." W konsekwecji IMO najczęściej postawi na swoim lub zmieni forum. Będzie postępował tak jak dotychczas aż z czasem zrozumie (albo nie), że zrobił źle. Kilka tygodni temu napisałem regulamin forum, który został ogólnie przyjęty. Jednym z punktów był zakaz szykanowania ludzi ale jak widzę wiele osób się do tego nie stosuje. Ja sam (poza może początkami forum) staram się nie wypowiadać w tematach o kulach, przerybieniu, braku filtracji w akwarium bo na ten temat bylo już chyba wszystko powiedziane (nawet w moim kompedium sprzed roku). Jeżeli mam kogoś obrazić to wolę się ugryźć w język i nic nie pisać. Udzielam się jedynie w dziale roślinnym, krewetkowym i technicznym bo myslę, że troche się na tym znam i jeżeli post jest napisany z sensem (zawiera minimum informacji) staram się pomóc. Szerokim łukiem omijam działy biotopowe, kuchnię, rozmnażanie i najczęściej forum ogolne bo rybki mało mnie interesują, więc nie chcę pisać postów na siłę :) .
Powrócę jeszcze do wątku testów i alchemi akwarystycznej. Bez testów da się żyć bo tak naprawdę są potrzebne tylko w początkowej fazie akwarium (zanim nie dojrzeje) oraz początkującym rośliniarzom. Oczywiście spełniając kilka podstawowych zasad można calkowicie się bez nich obejść. Ogólnie nie stosuję testów (czasami mierzę KH i pH aby oszacować poziom CO2) i sobie radzę.....musiałem jednak do nich powrocić przy starcie holendra, ale jest to już wyższa szkoła jazdy, którą nie muszą się przejmować początkujący akwaryści. Zgadzam się z Grzegorzem: testy nie czynią z nas akwarystów. Mamy jedynie większe pojęcie o parametrach wody (pod warunkiem, że możemy tym testom zaufać :1:) ale to co z tą wiedzą zrobimy po części będzie świadczyło o naszej "akwarystycznej dojrzalości" :wink:.

Sliwka69
03-11-2005, 09:33
Bez testów da się żyć bo tak naprawdę są potrzebne tylko w początkowej fazie akwarium (zanim nie dojrzeje) oraz początkującym rośliniarzom. Oczywiście spełniając kilka podstawowych zasad można calkowicie się bez nich obejść. I tu się z toba tak troszke nie zgodze . Jeśli opieramy się na kranowicie ,ho ho możemy pobawic sie w kontrolę w czasie dojrzewania i oddać testy jakimś zanjomym żeby u nas nie straciły wazności :wink: , aleu już w wypadku kiedy mamy miękką wodę lub ja zmiekczamy to IMO ryzyko zachwiań jest zbyt durze żeby mozna było sobie odpuścić sprawdzanie wody przy podmianach . A niedzielni akwaryści , hmm . tak samo jak w dziale galieria i roślinnym , wolę się nie wypowiadać .

Ps .: Salv czasem faktycznie wkurzasz :wink: .

Swego czasu wlazłem na forum o godzinie 3ciej w nocy patrzę na stronę główną z góry na dół ostatni post Salvator z wyjątkiem działu DIY wszedłem do ogółnego i dałem powrót do strony głównej , dział DIY ostatni post ..... :wink:

Duch
03-11-2005, 10:45
aleu już w wypadku kiedy mamy miękką wodę lub ja zmiekczamy to IMO ryzyko zachwiań jest zbyt durze żeby mozna było sobie odpuścić sprawdzanie wody przy podmianach.

Ja bym powiedział, że właśnie odwrotnie :) . Lejąc wodę z RO i podająć daną ilość soli uzdatniających znamy niemal dokładnie skład wody i IMO mamy nad nią większą kontrolę. Skład kranówki może być bardzo zmienny natomiast woda po RO ma stały skład i możemy ją dostosować do konkretnych potrzeb (ustalić zawartość NO3, PO4, Ca, Na, Fe, Mg, K) ...oczywiście trzeba się jeszcze na tym znać :1:. W akwarium 180l przez pół roku (do czasu likwidacji) stosowałem 100% wody po RO i jedyne co mierzyłem to KH i pH raz na 3-4tygodnie. W akwarium 48l również stosuję 100% RO ale ponieważ akwarium jest jeszcze bardzo niestabilne muszę zdać się na testy(czasami nawet codzienne pomiary NO3/PO4) i podeprzeć się obserwacjami roślin. Zrezygnowałem nawet z PGP Macro aby rozgryźć "tajniki roślinnej alchemi" :P i obecnie posługuję się własnymi "wywarami" ze skrzeku żaby, sproszkowanego wilczego kła i suszonego smoczego jelita :lol: :lol: :lol:

ps. Faktycznie ten temat przekształcił się w bardzo luźną dyskusję o wszystkim :1: :1: :1:

kamila
03-11-2005, 11:17
Mogę się wtrącić?
Po pierwsze - popieram kolegę Pietranka, bo bierze w obronę ludzi mojego pokroju tzn. chciałam mieć rybki, mam je, dbam, może w końcu będą efekty, ale to nie jest całe moje życie. Mam jeszcze na głowie studia, malutkie dziecko, cały dom, inne zwierzaki i cieszy mnie to.
Początkowo przejmowałam się Waszymi komentarzami, ale doszłam do wniosku, że to moje akwa i mnie ma się podobać. Forum czytam prawie codziennie, ale pisuję głównie dla rozrywki.
Po drugie - większość postów jakie się pojawiają to wg. mnie "sztuka dla sztuki". Mało konkretów, dużo mądrzenia się. Może to dziwne porównanie ale z akwarium jak z dzieckiem - wszyscy radzą jak najlepiej je wychować (założyć, urządzić, prowadzić), ale dopóki sam się nie przekonasz na własnych błędach, nikt cię nie przekona. Moim zdaniem nie jest ważne jak to robisz, ważne są efekty i fakt czy sprawia Ci to przyjemność. Jak już kiedyś pisałam, ryby są dla nas, nie my dla nich. Gdybym przez akwa miała nie spać po nocach, bo ph nie takie, twardość za duża, stężenia nie w normie to zrezygnowałabym z tego hobby. Poza tym należy pamiętać, że ludzie są raczej ważniejsi od zwierząt i jeżeli ktoś ubliża drugiej osobie z powodu ryby itp. to musi się nad sobą poważnie zastanowić.
Aha, zauważyłam że wielu z "doświadczonych" akwarystów posiada akwaria, które bynajmniej nie świadczą o ich wiedzy i rzekomym doświadczeniu. Przykładów nie przytoczę.
Dzięki.

Grzegorz Pietranek
03-11-2005, 15:17
Salv, znawco :!: :D
Zacytuję Ci regulamin:
7. Wszelkie naruszenia netykiety (bezpośrednie publiczne obrażenie innego użytkownika) będą karane ostrzeżeniem. Jeżeli sytuacja będzie się powtarzać użytkownik zostanie ukarany banem czasowym lub stałym. To samo dotyczy tematów związanych z licytacjami Allegro i publicznym wyzywaniem osób z tego portalu.
8. Wszelkie posty nie niosące ze sobą treści merytorycznej (brak jakichkolwiek danych dla rozwiązania problemu, zbaczanie z tematu) będą przenoszone do działu "Dyskusje o wszystkim i o niczym" lub kasowane dobę po zablokowaniu przez moderatora.
Można naprawdę ładniej - można napisać "Wpisz "mętna woda" na górze w "szukaj" - takie wątki już były"..

Duch Dzięki za poparcie.. Pochwała z Twoich ust (może spod Twoich palcy :wink: ) nobilituje..

Śliwka Z tą wodą i testami to w zasadzie nie wiadomo jak.. Wątpię, żeby parametry w "normalnym" zbiorniku mogły się zmieniać na tyle szybko, że trzeba kontrolować ją codziennie - to tylko przy wyspecjalizowanych akwariach, a za te "Niedzielny akwarysta" się nie zabierze bez wiedzy.. Ja zmiękczam wodę kationitem i wlewam bez odstania, a rzadko mierzę parametry akwa.. Ostatnio może 5-6 tygodni temu i wczoraj.. Efekt - twardości spadły po 2 stopnie, pH wzrosło z 7,4 na 7,6.. Tragedii nie ma, choć muszę zakwasić jakoś (chyba CO2, bo w filtrze jest już torf).. Jeżeli podmiany są po 10%, to nie ma byka, żeby doprowadzić do tragedii samą wodą (nie mówię tu np. o metalach ciężkich, bo ich i tak nie wykryjesz) - żeby zmienić parametr o 1o w wodzie do podmiany musiałoby być 10o różnicy, a to raczej mało prawdopodobne.. Zresztą czy zmiana o 1o wpłynie aż tak źle na zwierzęta?

Kamila Bronię ludzi, którzy nie są świadomi swoich błędów.. Czy to są ludzie tacy jak Ty?
"to moje akwa i mnie ma się podobać." :arrow: OK
"nie jest ważne jak to robisz, ważne są efekty i fakt czy sprawia Ci to przyjemność." :arrow: To już dyskusyjne..
"ryby są dla nas, nie my dla nich" :arrow: To już baaardzo dyskusyjne.. Ryba to żywa istota i biorąc taką istotę pod swój dach nakładasz na siebie pewne obowiązki, które nie ograniczają się wyłącznie do karmienia.. Nie każę Ci od razu "żyć tylko dla rybek", ale łącznie ok 2-3h tygodniowo trzeba im poświęcić..
"Poza tym należy pamiętać, że ludzie są raczej ważniejsi od zwierząt" :arrow: Subiektywne myślenie.. Jak spotkasz w lesie niedźwiedzia, to on nie będzie się zastanawiał czy Ty jesteś ważniejsza od pstrąga, którego przed chwilą zjadł.. :wink:

Nie popadajmy w przesadę - ani w jedną, ani w drugą stronę.. Nie zostawiajmy akwarium na pół roku samemu sobie, nie wrzucajmy 1 ryby na litr wody, ale nie zapominajmy o świecie poza nim..

A jak dyskusja o wszystkim, to jeszcze jedna rzecz, która mnie nurtuje..

Bądźmy troszkę bardziej otwarci i nie traktujmy niczego w akwarystyce za pewnik.. "Skalar jak Ci podrośnie, to zje Ci neonki" - pisze jeden akwarysta w komentarzu do obsady.. Trzech następnych go popiera, ale już piąta osoba pisze, że miała skalary z neonami i nic się nie działo złego.. Spięcie gotowe, a osoba pytająca nie wie, co jest prawdą, bo każdy twardo stoi na swoim stanowisku.. Bardziej "miękkie" stanowisko ("Dorosłe skalary mogą zjadać neonki, więc musisz uważać na to połączenie") rozwiązałoby dyskusję, a pytający wiedziałby, że trzyma neony ze skalarami na własne ryzyko..

Tak naprawdę od każdej reguły są wyjątki - także w akwarium..

kamila
03-11-2005, 15:59
Grzegorzu "Subiektywne myślenie.. Jak spotkasz w lesie niedźwiedzia, to on nie będzie się zastanawiał czy Ty jesteś ważniejsza od pstrąga, którego przed chwilą zjadł.. Wink" jeżeli uważasz się za niedżwiedzia (skoro w ten sposób zripostowałeś moją wypowiedź) to nie mamy o czym dyskutować. Porównujesz ludzi do zwierząt? Tak się składa, że człowiek może pomyśleć zanim coś zrobi, napisze. Zwierzęta mają niestety tylko instynkt, reszta to wyuczone zachowania. Nikt mnie nie przekona, że mam je bardziej szanować od człowieka, jaki by on nie był... Jeżeli mój ukochany pies okazałby chociaż cień agresji wobec mojego dziecka nie zastanawiałabym się ani minuty jak mam zareagować. A ryby? Dla mnie to wciąż TYLKO ryby :!:
Poza tym masz jakieś mentorskie zacięcie :D Może powinieneś zostać kaznodzieją? :twisted:

Salvator
03-11-2005, 16:14
Nom to macie swojego wroga tak to :arrow: JA KONRAD jestem demonem i zmorą "niedzielnych akwarystów". Pozatym mniemam że sugestia była do mojego akwa ...

Poza tym każdy powinien czytać przed napisaniem 1 posta regulamin i wiedzieć co nieco o opcji szukaj

OLEJ
03-12-2005, 14:35
No to teraz moje 3 grosze
Tak sobie czytam i własnym oczom nie wierze.
Grzegorz Pietranek

1)mówisz, ze pisales z wlasnej woli nową mature, no to super, tylko ze ty miales 4-letnie liceum, i cala czwartą klasę miałeś powtórek, a ja miesiąc przed końcem roku omawiam Borowskiego i żadnych powtórek nie będzie.

2)co do klucza to sie troche zmieniło (ty miałeś trafić w 14 z 40 punktów)
ja mam co do klucza jakieś 30 z których 25 sie liczy, czyli musze mysleć mniejwiecej w 83% tak jak autor klucza.

3) mówisz, ze prace bedzie sprawdzać 3-4 osoby co jest kompletną nieprawdą. Nie bedzie czegos takiego jak powtorne sprawdzanie czyjejs pracy

4)poza tym wiem jak wygladała stara matura z relacji mojego brata, ktory nie robil nic i umie mniej odemnie i z matury ma 5 i 6. Dlaczego??
Dlatego, że w jego szkole mało kto miał 3 odpowiedzi z matmy sobie ktąrzyły po całej sali, a nauczyciele sprawdzajac przeoczali troche błedów
co jest normalne i powszechne.

5)kto sprawdzał twoją mature????? nauczyciele ze szkoły, czy ktoś inny???
Jeśli twoja mama jest nauczycielką to chyba powinieneś wiedzieć, że ta nowa matura, którą ty pisałeś miała poziom maxymalnie obniżony i już nikt nie bedzie mial okazji pisać takiej banalnej matury jak ty(chyba nie musze tłumaczyc dlaczego).

6)Na starą mature nikt nie zwracał uwagi, bo ona nie miała wpływu na wstęp na uczelnie(uczelnie jej nie uznawaly, bo karzdy wiedzial jak sie ja pisze i jak sie ja ocenia), z nową bedzie inaczej-jeśli uczelnie interesuje twoja znajomość matematyki i ty pisałeś matematyke na maturze to oni nie maja prawa egzaminować Cię z tego przedmiotu tylko muszą wziąść pod uwagę twoj wynik z matury

7)pisałeś poziom rozszerzony???????

8)moge Ci jeszcze powiedzieć rzecz, ktora mnie zaciekawiła niesamowicie:
mianowicie w tym roku powstaje problem z daniem jednakowych szans dostania sie na studia tym starym i tym nowym.

Na pewnej politechnice, żeby ułatwić sprawe uznawana jest nowa matura pisemna(konieczność na mocy jakiejs tam ustawy) ale także stara matura pisemna(???????).
A teraz podam przelicznik ocen ze starej matury na punkty nowej:
a)1 punkt z nowej matury jest to jeden procent pracy,
czyli napisałeś na 90% masz 90 punktow.

celujący(stara matura pisemna)=150punktów
bardzo dobra(stara matura pis.)=120punktów
i tak dalej.
Czyli tak żeby dorównać ocenie celującej ze starej matury musze napisać nową maturke na 150% (fajnie no nie???)
Czyli np. 90%-poziom podstawowy+60%poziom rozszerzony-możliwe ale mało prawdopodobne.

9)teraz najciekawsze jeżeli ktoś jest na profilu rozszerzonym z matematyki to ma całkiem realne szanse napisać na 150%, ale nie ma profilu o rozszerzonej matematyce i rozszerzonym polskim, czyli nie są omawiane lektóry wymagane na poziom rozszerzony(a właśnie one najprawdopodobniej bedą na maturze). Wiec jesli ktos nie jest na pforilu o rozszerzonym polskim to nie ma szans napisania rozszerzonej matury z jezyka polskiego(chyba sie zgodzicie???).
Czyli moze napisać mature z polskiego na max100%(co jest praktycznie nie możliwe). Czyli w najlepszym wypadku bedzie mial 100 punktow (przypomne stara matura: celujacy=150
b.dobry=120)
Wiec kto ma wieksze szanse dostać sie na te politechnikę?????
chyba oczywiste, ze ten ktory pisze stara maturę. I prosze mi nie mowic ze nie mam sie co martwic, bo w tym jednym konkretnym roku matura to naprawde wielkie bagno.

10) Dla Ciebie liczyło sie tylko to żeby zdać mature, wiec faktycznie to był banał(30%-matura zdana), dla mnie to jest równoznaczne z egzaminem na stdia, wiec jesli sie niezbyt orietujesz to nie mow co jest latwe a co nie.

11)Kolejnym absurdem jest to, że praktycznie juz w gimnazjum musiałem wybrać kierunek studiów na jaki chce iść.
Już tłumaczę: żeby się dostać na odpowiedni profil do liceum czy technikum, trzeba było się bardziej przykładać do przedmiotów, ktore były brane pod uwage na rekrutacji na dany profil.
W liceum od początku masz program z np. rozszerzoną matematyką(czyli nie masz możliwości zdania rozszerzonej matury z biologii, czy polskiego, chyba ze samemu sie bedziesz tego uczył).
Uczelnie rekrutując na dany kierunek biorą pod uwagę dane przedmioty zdawane na maturze.

12)Jeszcze dwa tygodnie temu nie było wiadomo czy dostępna na maturze z matematyki bedzie tzw. karta wzorów (odpowiednik tablic matematycznych).

13)Niedawno kilku polityków(w tym Hantke) zastanawiało się czy przypadkiem nie przesunąć terminu pisania nowej matury, ponieważ szkoły nie dały rady zrealizować programu. :wink: Jednak jest to prawie nie możliwe.

Nie chce zanudzać ale moznaby jeszcze dużo dużo wiecej napisać absurdów i niedorzeczności związanych z nową maturą. Jednak skończę na 13 punktach bo to odpowiednia liczba dla nowej matury.

kamila
03-12-2005, 15:03
Ja Wam wszystkim, przyszłymi maturzystom szczerze współczuję, ale... Pisałam maturę 6 lat temu i prawdę mówiąc nie przygotowywałam się tak na poważnie. Wyszłam z założenia, że skoro przez te cztery lata się uczyłam (bo tak rzeczywiście było) to nie ma możliwości żebym nie zdała. Zdałam , byłam zwolniona z ustnych i problem z głowy. Tylko, że większość musiała dalej ostro zakuwać żeby się dostać na jakąś uczelnię i przeżywać te stresy niejednokrotnie x 3 (najczęściej wszyscy składali papiery profilaktycznie na 3 uczelnie) a teraz - jeden egzamin i wszystko wiadomo. Poza tym, z perspektywy patrząc, egzaminy na studiach to jednak większy stres i niejednokrotnie większy zakres materiału niż ta matura, którą wspomina się później z sympatią. Więc głowa do góry, będzie dobrze!

OLEJ
03-12-2005, 15:23
Kamila
nie wiem czy się niejasno wyraziłem czy nie przeczytałaś mojego posta dokładnie, ale właśnie w tym problem, że od nowej matury zależy dużo wiecej niż od starej, a poza tym to powtórze stara matura to ściema na ktorej wszyscy mogli ściągać jak im się chciało, ktora sprawdzali nauczyciele ze szkoły i od ktorej nic nie zależalo.

kamila
03-12-2005, 15:45
OK, od nowej matury dużo zależy, ale czemu tak jej się boisz? Co robiłeś przez ostatnie lata w szkole? Uczyłeś się chyba, tak? Nie wierzę, żeby zgotowali Wam taki sajgon nie do przejścia. Zawsze jest kupe szumu, nerwów, zamieszania a potem okazuje się, że wszystko jest w normie. Nie bardzo orientuję się (fakt) jak teraz wygląda zakres w liceum, ale na studia pcha się tak dużo ludzi, że i po starej maturze są broblemy z dostaniem się. Ja np. zkuwałam 4 lata na profilu mat.- fiz., zdawałam rozszerzoną z matmy a poszłam na architekturę gdzie i tak zdaje się rysunek. Profil to jedno a umiejętności drugie. Wyc,hodzę z założenia, że jak się chce to się da.

OLEJ
03-12-2005, 16:03
Nie chodzi o to, ze ja sie panicznie boje matury, tylko uważam, że jest ona nieporównywalnie trudniejsza od starej i że cała reforma szkolnictwa to jedno wielkie nieporozumienie i troche mnie denerwuje jak ktoś kto pisał starą maturę mówi, że reforma szkolnicta sie udala i ze wszystko zmierza w dobrym kierunku, skoro nie ma pojęcia jak to wszystko wygląda.
Np. mało kto wie, że przez 9 lat(podstawówka i gimnazjum) programowo realizuje sie mniej materialu niż w 8 lat (starej podstawówki), a szkoła średnia jest o rok krótsza przy czym na maturze obowiązuje np. z matematyki identyczny zakres materialu jak w starym systemie. (mowie tu o moim roczniku-86).
To kolejny przykład na kalectwo tej reformy, ale juz wiecej nie bede wymienial bo nikomu sie nie zechce tego czytac.

OLEJ
03-12-2005, 16:03
A jeśli chodzi o to co robiłem do tej pory to szczerze mówiąc NIC :wink:
Prawda jest taka, ze przez 12 lat mojej edukacji nie robiłem nic.
Ale jakos sobie radze. Na poziom podstawowy matury próbne z polskiego i z matmy mialem zdane bez problemu i jakiegokolwiek przygotowywania sie, ale nie chodzi o to czy zdam tylko o to czy sie dostane na uczelnie ktora sbie wybralem.

Grzegorz Pietranek
03-12-2005, 19:17
OLEJ..

1) Czyli stracony rok.. Dla mnie tak było - nauczyciele pracowali z uczniami nad starą maturą, a o nowej wiedzieli tyle, co ja, czyli dość mało..
2) Hmm.. Na starej maturze łapałeś się jednego punktu i pisałeś o nim 10 stron i 5.. Teraz trzeba pomyśleć logicznie.. DA SIĘ :!: :!: :!:

3) Jak to nie ma?? Mama przynosi po "Sprawdzianie po 6kl." testy, sprawdza, potem przynosi drugą partię (sprawdzoną przez kogoś innego) i ją jeszcze raz sprawdza..

4) I to jest argument za Starą Maturą :?: :shock:

5) Sprawdzali ludzie z kuratorium.. Uważasz, że Twoja matura będzie trudniejsza.. Na jakiej podstawie?

6) Dla mnie +.. Jak zdałem już raz, to dlaczego mam zdawać po raz drugi to samo.. Często poziom matury i egzaminów wstępnych był strasznie różny i wymagania też odmienne.. :? Jedyny minus to to, że uczelnie nie zarobią na "kursach".. Kiedy zdawałem na uczelnię, kursy kosztowały ok. 250-300zł/przedmiot.. :?

7) Pisałem polski, matematykę, geografię i angielski.. Wszystko na poziomie rozszerzonym..

8) Przy reformach zawsze jest problem starzy-nowi..
Chłopie.. Podany system 150% to banał.. Z poziomu podstawowego można spokojnie dostać 90%.. Z rozszerzonego 60 też.. Zauważ, że Twoja ocena to ok. 100pkt, w poprzedniej wersji - ok. 9.. Łatwiej zdobyć 60 ze 100, czy 5 z 9?

9) Poziom "podstawowy" jest tak skonstruowany, żeby mogli go zdać wszyscy - głównie podział wymyślono dla ludzi z "zawodówek", a rozszerzony dla ludzi z liceum.. Byłem na profilu geograficzno-ekonomicznym (4h polskiego, 6h matmy, 2h gegry, 2h historii).. Problemów nie było.. Dziewczyny, któe zdawały były po biol-chemie i humanie..

10) Oj, zdecydowanie był to dla mnie banał i myślenie w stylu "30%", ale załamałbym się z taką ilością.. :? Tyle, że potem poszedłem na uczelnię i tam powiedziano: "Piszesz egzamin", więc kolejne stresy (zdać i dostać się).. Czyli ja stresowałem się na maturze i egzaminie, Ty tylko na maturze..

11) Ciesz się, że nie żyjesz w Niemczech - tam wybierasz wszystko w zasadzie po 3 klasie.. Uczyć się samemu to nie wielka rzecz.. Dziewczyna po humanie zdawała biologię, historię i WOS.. Można..

12) Ty się ciesz.. Ja jeszcze w kwietniu nie wiedziałem, czy będę zdawał u siebie, a na rok przed maturą nie było nic wiadomo..

13) To wina szkół, uczniów czy systemu? Szkoły nie są przygotowane, bo nauczyciele boją się bardziej niż uczniowie, a dyrektorzy wolą starą maturę i o nowej nie myślą - mają nadzieję ciągle na starą..

Ty nie chciałeś więcej, a ja napiszę.. :)

14) Napisałeś, że nic nie robiłeś przez 12 lat.. A teraz się boisz.. :?

15) Nad "Maturą 2000" myślano od 1994, a w 1996 uchwalono ustawę.. Mija 9 rok..

16) Jeszczo o tym, co od czego zależy.. U mnie w 4 klasie liceum mało kto się uczył czegokolwiek, bo wszyscy biegali po kursach, korkach itp.. Teraz zaczniecie się uczyć do matury, a nie na egzaminy - jedyna różnica..

17) Trudniejsza, bo odgórna, bo nauczyciele nie dadzą 5 na "ładne oczy"?

18) Ja pisałem nową i tak mówię - na mnie się nie denerwuj.. Jedyne, co się nie udało, to zmienić nastawienia dyrektorów, nauczycieli, uczniów i ich rodziców i wdrożyć nowego systemu szybko i sprawnie..

19) Na poziomie podstawowym zakres materiału odrobinę przekracza zakres pierwszej klasy liceum.. Rozszerzonej nikt Ci nie każe zdawać.. :D Powiesz studia? A kto Ci każe studiować? Chcesz się dostać za darmo, nic nie robiąc? Z jakiej racji?

Pozdrawiam.. :D

OLEJ
03-13-2005, 08:46
Widze, ze zawsze masz racje :wink:
1) Stracony rok-dlaczego??
bo wszyscy byli zajęci starą maturą, a ty miałeś rok wolnego na powtórki i co tam sobie chciałeś.

Ja na dzien dzisiejszy ja mam 9 przedmoitów na głowie i naprawde niewiele czasu na powtarzanie własnym torem.

2)Twojego argumentu w punkcie drugim szczerze nie rozumiem. Ja podałem jaka jest ruznica miedzy Twoim kluczem, a tym ktory mnie czeka. Co do logicznego myslenia to nie narzekam, ale nie wiem czy wiesz, ze praktycznie matura z polskiego to interpretowanie fragmentu jakiegos tekstu. Dlaczego mam interpretować identycznie jak autor klucza :?: :?: :?:

3)Nie będę się powtarzał. Ale zapewniam Cię, że mam racje. :evil:

4)to nie jest argument za stara maturą, tylko porównanie, ze troche to niesprawiedliwe(jesli chodzi o rekrutacje na studia)

5)Karzdy dobrze wie, ze tzw testowe wydanie nowego rodzaju egzaminow sa mocno zanizone (w obawie przed klopotami-51% zdajacych niezdaje matura powtarzana w drugim terminie). Jesli chodzi o Twoja mature to kolejnym argumentem za zanizeniem byl zamiar pokazania jaka to nowa matura jest latwa i przyjemna. Tak samo bylo z testami kompetencji na koniec gimnazjum.

6)Masz racje, tylko chodzi o to, ze jestem troche na przegranej pozycji jesli chodzi o tych piszacych stara mature

7)Patrz punkt 5; Twój klucz 14 z 40
moj klucz 25 z 30.

8) Nikt z mojej klasy na zadnym z jakis 5 wypracowan probnych z polskiego nie uzyskał 90%(patrz punkt 2,6). Pewnie pomyslisz, ze uczeszczam do zawodówki, ale nie. Chodze do jednego z dwóch najleprzych LO w moim miescie.

9)hehe i tu sie mylisz. Wyjasnie na jezyku polskim.
Poziom rozszeszony-wiecej godzin, wiecej lektor.
Idziesz poziomem podstawowym- nie licz na zdanie ozszerzonej matrury.

Nie mów dla kogo jest jaki poziom przygotowany, bo nie wiesz jak w praktyce wychodzi realizowanie nowego programu nauczania.

10)Uwierz, ze wolalbym zdawac oddzielnie egzaminy niz konkurowac ze stara matura. Chybz nie musze powtarzac dlaczego.

11) Co mnie Niemcy obchodza :?: :?: Jak jest humanistką to moze sie takich przedmiotow uczyc sama, ale z nauką matmy, czy fizyki na wlasna reke jest troche gorzej.

12)Od Twojej matury nic nie zależało :!: :!: :!:

13)Słowa mojej matematyczki:"Liceum sktócili wam o rok, a materiału jeszcze więcej".

14)Po pierwsze nie mowilem ze sie boje, tylko, ze jestem postawiony na straconej pozycji.

Po drugie to nie robiłem nic, a jednoczesnie robilem tyle co trzeba. Jestem w dobrym liceum i nie mam zadnych problemow.

15) :?: :?: :?:

16)No a teraz sobie w jakis technikach napisza stara mature na piatki i celujace i bedzie to uznawane za egzamin na uczelnie(przynajmniej czesc), a Ci co pisza nowa mature to niech sie martwia.

17) TAK :!: :!: ale nie tylko.

18) no wlasnie

19)Prosze Cie przestan z tym zapewnianiem mnie czego dotyczy zakres podstawowy, jesli sie nie orietujesz.

Widze, ze jesteś gosciem, ktory zawsze ma racje :x
Ja Ci podpowiem, a ty sie zastanow:
Stara matura=wstep na studia
stara matura=wielka sciema
stara matura=zrzynanie jak kto chce
stara matura=jedno wielkie oszustwo
NOWA MATURA=konkurencja ze stara matura.
Rozjasnilem Ci troche umysl, czy niezbyt.
Teraz sobie odpowiedz na pytanie, kto chce isc za studia za nic ja, czy ci szczesciarze, ktorzy w tym jednym roku maja stara mature uznawana na sporej liczbie uczelni za egzamin wstepny.

Los_Sandalos
03-13-2005, 09:41
stara matura=wielka sciema
stara matura=zrzynanie jak kto chce
stara matura=jedno wielkie oszustwo

Tu się nie zgodzę - nie można generalizować - IMO wszystko zależało od szkoły - u mnie wszystko było na prawdę na bardzo wysokim poziomie i bez sentymentów( przez co kilkadziesiąt procent przystępujących nie zdało) i pisanie że to wielka ściema w pewnym sensie mnie obraża. Przekręty IMO były w liceach gdzie praktycznie wszyscy zdawali a jak ktoś przyszedł za przeproszeniem nawalony to dostawał 3. W końcu oblanie matury przez 1 ucznia matury słyszałem, że bywało wielką aferą. Nie wierzę, że w mojej szkole byli sami za przeproszeniem debile i nieuki a w liceach same mole książkowe. Takie kolesiostwo należało ukrócić i w pełni się zgadzam, że matura powinna być egzaminem w pewnym sensie zewnętrznym. Zgadzam się jednak, że sprawdzanie interpretacji wiersza wg. klucza jest kompletnym nieporozumieniem i też mnie z tego powodu krew zalewa. Osobę lub zespół osób którzy wymyslili ten system, sprzeczny z podstawowymi założeniami "sztuki" powinno się postawić pod jakiś trybunał i skazać na banicję..... :lol:

Esia
03-13-2005, 09:52
Stara matura=wstep na studia
stara matura=wielka sciema
stara matura=zrzynanie jak kto chce
stara matura=jedno wielkie oszustwo
NOWA MATURA=konkurencja ze stara matura.
Przesadzasz, i to bardzo. :? Rozumiem, że jesteś rozżalony sytuacją (trochę się orientuję nt. nowej matury) i rzeczywiście, nie zazdroszczę. Jednak nie ma powodu, byś wszystkich zdających starą maturę deprecjonował. Wiesz, nie wszędzie była to ściema i ściąganie ile wlezie :? I sporo ludzi musiało się napracować, żeby zdać - z opracowywaniem materiału wtedy też było różnie (np. mój historyk doszedł do 1919r. - dalej radźcie sobie sami).
Inna sprawa - skoro uważasz, że "zrzynanie jak kto chce" i "jedno wielkie oszustwo", to nie rozumiem, czym się przejmujesz - przecież ci sami ludzie będą też Ciebie pilnować (bo chyba nie piszecie w kuratorium), czemu w imię nowej matury mieliby zmienić przyzwyczajenia (wręcz przeciwnie, będą chcieli lepiej wypaść) - spoko, zrzynanie masz zapewnione :wink:
Bez urazy - ale Twoj wypowiedź troszkę urażająca jest...

OLEJ
03-13-2005, 10:30
Niemialem zamiaru nikogo obrazić, tylko wyjasnic, ze stara matura w zaden sposob nie odwzorowuje posiadanej wiedzy(jedni sciagaja i maja 5 inni ciezko pracuja i maja 4).Dlatego uwazam, ze wielka niedorzecznoscia jest uznawanie przez niektore uczelnie starej matury za egzamin wstepny.

Inna sprawa - skoro uważasz, że "zrzynanie jak kto chce" i "jedno wielkie oszustwo", to nie rozumiem, czym się przejmujesz - przecież ci sami ludzie będą też Ciebie pilnować (bo chyba nie piszecie w kuratorium

Tu sie mylisz:
-na karzdej sali ma być osoba z kuratorium
-pilnuja nas nauczyciele z innych szkol
-prace sa wysylane do OKE i rozsylane do innych szkol i tam sprawdzane.

Ja uwazam, ze nowa matura jest calkiem dobrym pomyslem, tylko, ze bedzie ona dobra dla tych, ktorzy ida nowym programem nauczania od poczatku.

Ale nie moge przyznac racji jesli ktos mowi, ze nowa matura jest latwiejsza od starej i krotko mowiac poje....ny jest ktos kto wpadl na pomysl porownywania wynikow ze starej matury do nowej(chodzi mi tu o rekrutacje na uczelnie).

iz
03-13-2005, 13:45
1)mówisz, ze pisales z wlasnej woli nową mature, no to super, tylko ze ty miales 4-letnie liceum, i cala czwartą klasę miałeś powtórek, a ja miesiąc przed końcem roku omawiam Borowskiego i żadnych powtórek nie będzie.

2)co do klucza to sie troche zmieniło (ty miałeś trafić w 14 z 40 punktów)
ja mam co do klucza jakieś 30 z których 25 sie liczy, czyli musze mysleć mniejwiecej w 83% tak jak autor klucza.

4)poza tym wiem jak wygladała stara matura z relacji mojego brata, ktory nie robil nic i umie mniej odemnie i z matury ma 5 i 6. Dlaczego??
Dlatego, że w jego szkole mało kto miał 3 odpowiedzi z matmy sobie ktąrzyły po całej sali, a nauczyciele sprawdzajac przeoczali troche błedów
co jest normalne i powszechne.

6)Na starą mature nikt nie zwracał uwagi, bo ona nie miała wpływu na wstęp na uczelnie(uczelnie jej nie uznawaly, bo karzdy wiedzial jak sie ja pisze i jak sie ja ocenia), z nową bedzie inaczej-jeśli uczelnie interesuje twoja znajomość matematyki i ty pisałeś matematyke na maturze to oni nie maja prawa egzaminować Cię z tego przedmiotu tylko muszą wziąść pod uwagę twoj wynik z matury

I pod tym się dwoma łapami podpisuję :!:

Chciałam jeszcze dodać, że w klasie maturalnej mam tygodniowo podstawowych godzin lekcyjnych 40 (czyli bez kółek itp), więc wychodze o 7 a wracam praktycznie wieczorem, a kiedy tu się uczyć na maturę i wstępne (bo w szkole jakoś nie chca nam odpuścić - wszyscy gonią z materiałem :? )?
O ile dobrze pamiętam, to 4. klasy wychodziły o 11., góra 13., a nie o 16. :?

Może niektórzy nic się nie musieli uczyć, ale jak ja bym miała iść nieprzygotowana, to bym na nerwicę umarła. Nie pamiętam wszystkich lektur z 1 czy 2 klasy, zwłaszcza głupawych wierszyków, a i współczesności nie skończymy do matury :?
I wiem jakie jest zdanie Grześka, ale w obecnej chwili nie mogę się z Tobą zgodzić. Możliwe, że jak już będę "po drugiej stronie", przyznam Ci rację (oby!)... czas pokaże :wink:

Pozdrawiam wszystkie króliki doświadczalne '86 :)

Grzegorz Pietranek
03-13-2005, 13:53
Oczywiście, że mam zawsze rację.. 8) Widzę, że nie przekonam Cię do jedynie słusznej prawdy.. :D Swoją drogą dyskutując ze mną udowadniasz, że też masz zawsze rację.. :D

3)Nie będę się powtarzał. Ale zapewniam Cię, że mam racje. :evil: Bardzo ciekawe stwierdzenie.. :D

Niech Ci już będzie, że ja nic nie wiem, nie orientuję się i wogóle samo przystąpienie do matury dało mi zdanie..

Muszę jednak cokolwiek odpisać, bo wyjdzie na to, że nie mam zawsze racji i pryśnie Twój mit o mojej osobie.. :D

7) Klucz - nie napisała go jedna osoba, nie dwie.. Klucz ustaliło duże grono osób, które nie wszystkie myślą tak samo - więc nie musisz się "wstrzelić" w myślenie jednej osoby.. Tak jak napisałem wcześniej jest wzmianka o tym, że jeżeli Twoje argumenty będą prawdziwe, a nie będzie ich w kluczu to i tak muszą zostać zaliczone..

4, 6, 8, 14, 16) Czy to jest niesprawiedliwe? Ze starej matury przy 100% dostajesz 150pkt, z nowej - 200.. Zapas masz.. Musisz napisać na 75% - na studiach potem za 75% dostaniesz 3, 3+, rzadko 4.. Wtedy dopiero się przerazisz.. :)

5) Byli ludzie, którzy nowej matury nie zdali w 2002..

9) Miałem polski podstawowy, biol-chem miał polski podstawowy z dyrektorem (a chyba masz świadomość, że 30% zajęć z dyrektorami się nie odbywa) - wszyscy zdaliśmy rozszerzony.. Poza tym interpretacja tekstu to jedna z dwóch (podst) i trzech (rozszerz.) części.. Zresztą z tego, co pamiętam masz wybór (1 z 3) tematów i teksty załączone.. Na starej maturze miałeś wybór 1 z 4 i pisanie z głowy..

11) Dlaczego można się uczyć samodzielnie polskiego, a fizyki już nie?

13) Najważniejsze, to pozytywna motywacja.. Może trzeba było sobie na tej matmie urządzić z panią zbiorowe samobójstwo? :wink:

15) Chodzi mi o świadomość tego, że nowa matura będzie.. Ludzi to nie interesuje i dlatego odkładali to już z 2000 i 2002 roku, bo "nagle" się okazywało, że jest nowa matura.. O maturze zaczyna się myśleć w 4 klasie..

Grzegorz Pietranek
03-13-2005, 14:13
Chciałam jeszcze dodać, że w klasie maturalnej mam tygodniowo podstawowych godzin lekcyjnych 40 (czyli bez kółek itp), więc wychodze o 7 a wracam praktycznie wieczorem, a kiedy tu się uczyć na maturę i wstępne (bo w szkole jakoś nie chca nam odpuścić - wszyscy gonią z materiałem :? )?
O ile dobrze pamiętam, to 4. klasy wychodziły o 11., góra 13., a nie o 16. :?

Może niektórzy nic się nie musieli uczyć, ale jak ja bym miała iść nieprzygotowana, to bym na nerwicę umarła. Nie pamiętam wszystkich lektur z 1 czy 2 klasy, zwłaszcza głupawych wierszyków, a i współczesności nie skończymy do matury :?
I wiem jakie jest zdanie Grześka, ale w obecnej chwili nie mogę się z Tobą zgodzić. Możliwe, że jak już będę "po drugiej stronie", przyznam Ci rację (oby!)... czas pokaże :wink:
Ja aż sprawdziłem.. Rzeczywiście z rozszerzonym angielskim (6h) miałem 27,5h/tydzień.. Podejrzewam, że gdyby zsumować liczbę moich godzin z 4 i Twoich z 3 lat wyjdzie na to samo.. A jeśli tak, to pada mit, że mniej czasu i tyle samo materiału.. :?

Rozumiem, że jesteś z tych, którzy nie idą "na pałę".. Zauważ jednak, że wszystkich "głupawych wierszyków" na pamięć znać nie musisz, bo ich teksty będziesz miała podane.. Podobnie z lekturami (a analiza dotyczy tylko wybranego, podanego fragmentu).. To na starej maturze musiałaś znać wszystko na pamięć - pamiętam, jak ludzie kuli 100 stronicowe książki z cytatami..

Mam nadzieję, że za rok będziemy stali w szeregu udowadniając maturzystom, że to nic strasznego.. :D

OLEJ
03-13-2005, 15:34
IZ dzieki za wsparcie :D



3)Nie będę się powtarzał. Ale zapewniam Cię, że mam racje. :evil: Bardzo ciekawe stwierdzenie.. :D


Widze, ze bez dowodów sie nie obedzie:
http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35091,2560933.html

cytuję:
- Weryfikatorzy kontrolują jakość sprawdzania arkuszy maturalnych i pełnią funkcję konsultantów, gdyby przy ocenianiu pojawiły się wątpliwości. Z kolei asystent techniczny przegląda wszystkie prace pod kątem właściwego podliczenia punktów uzyskanych przez ucznia. Egzaminatorzy są tylko ludźmi i mogą się pomylić - wyjaśnia Josiak. Dodatkowo przewodniczący komisji losowo wybiera i sprawdza ponownie część prac.


Tak jak napisałem wcześniej jest wzmianka o tym, że jeżeli Twoje argumenty będą prawdziwe, a nie będzie ich w kluczu to i tak muszą zostać zaliczone..


i tu znowu się mylisz. Mianowicie nie ma nic takiego, ale domyślam się, że miałeś na myśli tzw "walory specjalne pracy". Za te walory możda dostać od 0 do 3 punktów, ale nie tyczy się to poprawnej interpretacji pominietej w kluczu(z założenia jako takiej nie ma :wink: ) tylko szeregu innych rzeczy skłających się na mocno podwyższoną atrakcyjność pracy. Osobiście nie słyszałem, żeby komuś zostały te punkty przyznane.

4, 6, 8, 14, 16) Czy to jest niesprawiedliwe? Ze starej matury przy 100% dostajesz 150pkt, z nowej - 200.. Zapas masz..

Tutaj raczej Cie nie przekonam, ale Ty nie bardzo rozumiesz znaczenie poziomu podstawowego i rozszerzonego. Ale ten temat zostawie w spokoju bo szkoda mojego czasu.

Musisz napisać na 75% - na studiach potem za 75% dostaniesz 3, 3+, rzadko 4.. Wtedy dopiero się przerazisz.. :)

Tutaj się mylisz, bo np. u mojej polonistki na ostatnim tescie 3 bylo od 68%(dodam, ze praca byla na 100min, a my mielismy jedna lekcje). I to nie jest jakis wyjatek.


Zresztą z tego, co pamiętam masz wybór (1 z 3) tematów i teksty załączone.. Na starej maturze miałeś wybór 1 z 4 i pisanie z głowy..

Znowu się mylisz i sam podtwierdzasz braz rozeznania w temacie :x
Mamy do wyboru 1 z 2. Fragmenty tekstów są załączone jednak praca polega głównie na gruntownym przeanalizowaniu i interpretacji podanego fragmentu w odniesieniu sie do ogulnej wiedzy. A teraz słowa polonistki mojego brata(ktory zdawał stara mature):"Jeśli ktoś wybierze interpretacje wiersza to go zabije" i wszystko w tym temacie.


11) Dlaczego można się uczyć samodzielnie polskiego, a fizyki już nie?

Niewiem czy naprawde nie widzisz ruznicy czy tylko sie ze mna droczysz. :evil:

OLEJ
03-13-2005, 15:54
Ja aż sprawdziłem.. Rzeczywiście z rozszerzonym angielskim (6h) miałem 27,5h/tydzień.. Podejrzewam, że gdyby zsumować liczbę moich godzin z 4 i Twoich z 3 lat wyjdzie na to samo.. A jeśli tak, to pada mit, że mniej czasu i tyle samo materiału.. :?


Zapewniam Cie, ze nie wyjdzie na to samo i dziwi mnie, ze taki madry czlowiek, dla ktorego nowa matura to banal nie widzi różnicy miedzy 4 latami (nawet jesli wyszloby tyle samo godzin lekcyjnych) a 3 latami.
Przeciez chyba nie zaprzeczysz, ze nauka nie ogranicza sie do lekcji, tylko trzeba pracowac samemu w domu. A jesli ja mam na glowie 9 przedmiotow 1,5 miesiaca przed matura to troche to utrudnia nauke, zwlaszcze jesli nauczyciele nie odpuszczaja tylko gnaja z materialem jak szaleni bo im czasu braknie.

Ale lepiej powiedzcie mi dlaczego mi sie nic nie wykluwa z ikry zbrojnikow niebieskich????????????????

Esia
03-13-2005, 19:23
Ale lepiej powiedzcie mi dlaczego mi sie nic nie wykluwa z ikry zbrojnikow niebieskich????????????????
Iście zacne podsumowanie (interesującej skądinąd) dyskusji :wink:

OLEJ
03-13-2005, 20:50
Iście zacne podsumowanie (interesującej skądinąd) dyskusji :wink:

Dzieeeeeki :D :D .
Ale ja naprawde mam problem z tymi glonojadami, juz dwa razy ikre skladaly, po jakis 4 dniach ikra znika, a mlodych nie ma :? . Samiec posiedzi w korzeniu jeszcze ze 2 dni i potem odplywa i koniec tarla.
Wode mam w miare wporzadku. Ph troszke zasadowe i twardosc troche przyduza, ale z tego co wiem to zbrojniki maja ogromna tolerancje co do parametrow wody. A moze to mój samczyk ma jakies problemy z pewnymi narzadami :wink: :?: :?:

Grzegorz Pietranek
03-13-2005, 21:50
Ojej, Olej.. :)

Mi mówili przed maturą, że zostanę zabity za wybór nowej.. Jakoś żyję.. :D Jak poszedłem do dyrektora i powiedziałem "Panie dyrektorze zgłosił się już ktoś chętny na nową maturę? Bo jak nie, to ja jestem pierwszy", to usłyszałem "Kolego Pietranek, nie wiem, czegoś Ty się nałykał, ale wróć do domu, zastanów się 5 razy i przyjdź do mnie za tydzień.."
Nie mówię, że masz dużo czasu i się lenisz.. Po prostu nauczyciele podeszli do zmian tak, że 1-2 klasa liceum jest bez zmian, a potem okazuje się, że w 3 trzeba zrobić materiał 3 i 4.. :? W gimnazjach uczą nauczyciele z podstawówek w większości, więc oni materiał 7-8 robią teraz przez 3 lata, nie robią natomiast materiału z poprzedniej 1 liceum, bo nie mają do tego wiedzy, materiałów i chęci..

Co do reszty dyskutować już nie będę, bo po prostu straszą was, a Wy się boicie.. Oby Was to tylko zmobilizowało..

A Olej i Iza dostaną co najmniej 140 punktów z przedmiotu.. Ja w was wierzę.. :D

Grzegorz Pietranek
03-13-2005, 21:53
Przytoczę przykład:
Kuzyn (12 lat) zobaczył u mnie akwarium i też zachciało mu się.. Chodził, nudził, męczył.. Pokazałem mu forum, kilka fajnych stron, książkę Frey'a miał w szafie.. W pobliżu jest sklep (opiszę niedługo w "Sklep na medal"), więc chodził tam codziennie prawie.. Tam wcisnęli mu tego plecostomusa dla mnie - pani nie powiedziała, że nie można.. :? 2-3 tygodnie potem dowiedziałem się, że ma akwarium.. Pojechałem - akwarium stało od 2 dni.. 40 litrów, pokrywa, grzałka, filtr - OK.. Tylko, że.. :roll: w środku: razbora klinowa x2, prętnik karłowaty x2, zbrojnik niebieski x1, bocja wspaniała x1, labeo bicolor x1, karlik szponiasty x1, piaskowiec, 3 gałązki moczarki i same kamienie.. Na szafce - 3 uzdatniacze (AquaSafe, AntiChlor i AquaTan).. Pani w sklepie powiedziała, że będzie dobrze.. Testów nie sprzedała, ale powiedziała, że lepiej jakąś przefiltrowaną wodę lać.. Zalali 100% czystym RO.. :?
Nie przeczytał żadnej ze stron, które mu poleciłem - on nie chciał "rybek" tylko "akwarium".. I ma.. A pani ze sklepu jest guru, bo dorzuciła jakiś gratis, dała rabat i zna się na rybkach, bo doradziła.. Wiem, że kuzyn będzie o to akwarium dbał jak najlepiej, ale tak, jak mu powiedziała pani - będzie karmił rybki, zapalał światło rano i wieczorem gasił, utrzymywał temperaturę 22oC, a 2-3 razy w roku wymyje wszystko i naleje nową wodę z uzdatniaczami..
Ryby? Będą się męczyć, może zdychać - pani w sklepie doradzi jakąś inną rybkę i wszyscy będą szczęśliwi..
Tylko jak byłem, to pytali, czy nie wiem, dlaczego ta rybka, która wygląda jak pszczółka (ma takie paski pomarańczowo-czarne) chowa się za filtrem cały czas..
Po tym plecostomusie kobieta dostała opieprz i zrobiła za chwilę to samo.. Kuzyn dostał opieprz, ale rybek nie odda, bo "pani powiedziała".. :?
Pamiętacie?
Wszystkie rybki zdechły, płacz i zgrzytanie zębów.. :(

OLEJ
03-13-2005, 22:54
Grzegorz co do Twojej przedostatniej wypowiedzi sie zgodze. W koncu zaczeles gadac troche normalniej :wink: , ale tej ostatniej nie czaje, jaki to ma zwiazek z czym kolwiek :?: :?:

Grzegorz Pietranek
03-14-2005, 00:27
Grzegorz co do Twojej przedostatniej wypowiedzi sie zgodze. W koncu zaczeles gadac troche normalniej :wink: , ale tej ostatniej nie czaje, jaki to ma zwiazek z czym kolwiek :?: :?:
Widzisz.. Nie przeczytałeś całego wątku i nie wiesz.. Poczytaj - bardzo pouczająca dyskusja z Salvatorem odnośnie "Akwarystów" i "Niedzielnych Akwarystów".. :wink:

OLEJ
03-14-2005, 06:11
No tak.
Jesli ja moge sie wypowiedziec na temat "niedzielnych akwarystow".
To moim zdaniem, jezeli ktos nie poswieca wystarczajaco duzo czasu na akwa ale priorytetem dla niego jest dobro jego mieszkancow to spoko,
ale jesli ktos robi wszystko zeby akwa sie mu podobalo nawet kosztem zdrowia ryb to niech sobie kupi jakas rzezbe, albo obraz i tez bedzie mial ladny pokuj.

A tak poza tym to w gruncie rzeczy wszysscy sie znecamy nad zwierzetami.
Stosuje sie taki podzial na zwierzeta dzikie i zwierzeta domowe. Teoretycznie wszystkie ryby akwariowe to zwierzeta dzikie i chodowanie ich w domu to znecanie, ale z drugiej strony ryb akwariowych to odmiany wychodowane w akwa to juz raczej nie jest dzikie zwierze, dlatego ja staram sie nie kupowac ryb z odlowu. To tyle.