PDA

Zobacz pełną wersję : Czemu nikt nie opsiuje tu swoich przygód z akwarystyką?


Seba020476
08-30-2008, 11:13
Witam
Zawsze lubiłem sobie poczytać w gazetach wędkarskich opisy wędkarzy o ich wyprawach na ryby. Jak to się przygotowywali, obserwowali przez kilka tygodni jezioro, "zasadzali" na dany gatunek itp.
Przyznam, że brak mi tego na tym forum. Oczywiście nie mówie teraz o wędkarstwie lecz o akwarystyce.
Zeby nie być gołosłowny, to opisze poniżej ostatnie moje dość przykre doświadczenie z próby rozmnożenia kiryśników czarnoplamych.
A więc po udanych próbach rozmnożenia gupików, które osobiście traktowałem jako pierwszy stopień wtajemniczenia (bo jak wiadomo, czy się chce, czy nie to i tak się rozmnożą) spróbowałem z gurami mozaikowymi. Po wielu nieudanych próbach jednak się udało i odchowałem małe. Tak więc mogłem powiedzieć sobie w duchu, że wskoczyłem na drugi poziom. Drugi poziom, czyli rozmnażanie ryb składających ikrę ale bez zmieniania chemicznych parametrów wody, co zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Tak dla upewnienia się, że jestem już na pewno na swoim wyimaginowanym drugim poziomie spróbowałem rozmnożyć zbrojniki niebieskie. Po wielu tygodniach prób w końcu się udało i również odchowałem małe.
Przyszedł czas na trzeci poziom - rozmnażanie ryb, które wymagają zmiany chemicznych parametrów wody. Padło na kiryśniki czarnoplame. Co prawda miałem świadomość, że 45l to trochę mało na takie ryby ale postanowiłem spróbować. Kupiłem 30 litrow wody destylowanej. Zbadałem twardość wody w ogólnym po czym z proporcji wyliczyłem ile musi być wody z ogólnego, a ile destylatu, żeby uzyskać odpowiednią twardość ogólną. Pomieszałem więc tą wodę w moim zbiorniczku 45 l i o dziwo wyszło tak jak miało wyjść :) - twardość ogólna na poziomie 7st n. Poziom wody rzędu 20 cm, temperatura taka jak w ogólnym. Czas na przeniesienie tarlaków.
Następny etap to lekkie zakwaszenie wody. Wode w ogólnym mam dość twardą bo powyżej 7,5 pH (to z uwagi na wysoką twardość, której nie koryguję). Postanowiłem zmniejszyć pH za pomocą szyszek olchy czarnej. Trochę się obawiałem tej operacji bo przeprowadzałem ją na wodzie, w której już pływały potencjalne tarlaki. Nie chciałem, aby przyżyły zbyt duży szok. Tak więc na początek sparzyłem 5 szyszek i całość wlałem do akwa. pH spadło ale to jeszcze nie to co chciałem. Na następny dzień następnych 5 szyszek i pH na poziomie 7. TO jeszcze nie było to co chciałem ale nie wiem czy pH spada "liniowo" przy tak miękkiej wodzie i czy dodanie następnej porcji "kwasu" nie doprowadzi do katastrofalnego spadku ph. Postanowiłem zostawić tak jak jest i teraz podnosić temperaturę do ~28stC. Grzałkę mam bardzo wiekową, jeszcze z młodych lat, o mocy 100W, bez termoregulatora. Ale w swoim czasie opatentowałem sobie na akwarium z wodą bez ryb ile to trzeba załączyć "pierduśników" na czasowym wyłączniku, żeby otrzymać daną temperaturę. Działa to bez zarzutów i muszę powiedzeć, że uzyskuję większą dokładność, niż na grzałce z termoregulatorem w ogólnym. Oczywiście w pomieszczeniu mam dość stałą temperaturę. Tak więc dla uzyskania 28-29 st. C wciskam co 7 "pierduśnik" na czasowym wyłączniku i bez obaw idę spać. Jednak pomyślałem sobie, że włączę grzałkę bezpośrednio do sieci, tak aby szybko podnieść temp. o te 3-4 st. C. Tak też uczyniłem.
Rano jak tylko wstałem pierwsze kroki do akwarium - sprawdze, czy już samiec gniazdo buduje :). Cóż ja biedny ujrzałem - rybki po prostu ugotowane, w akwarium 43 st.C, a grzałka bezpośrednio w sieci :( O "Stwórco" ileż to razy już doznałem w życiu porażki przez swoją niecierpliwość :( Cóż mi szkodziło poczekać aż temperatura wzrośnie powoli, tak jak to zawsze robiłem. Samiec miał 3 lata, a samica 2. Tyle czasu czekałem, aż osiągną dojrzałość fizyczną, na tyle czasu miałem cierpliwość, a na jedną dobę mi zabrakło.
W tym akwa były jeszcze trzy małe glonojady z własnej chodowli, tak dla towarzystwa i pełno ślimaków. Oczywiście glonojady też padły.
Ślimaki mi nigdy nie przeszkadzały, ograniczałem ich ilość jak już filtr zapychały. Przywlokłem je kiedyś z żywym pokarmem ze stawu. Co ciekawe obecnie próbuję rozmnożyć gurami mozaikowe (nie zaliczony trzeci stopień to trzeba jeszcze raz przerobić drugi) i ślimaki dalej są. Czy im się białko nie ścina? Czy mają jakąś formę przetrwalnikową? Nie wiem.
Konkludując - całe życie próbuję poskromić swoją niecierpliwość, której szczyptę chyba każdy ma w sobie - niestety nie zawsze wychodzi. Druga sprawa, że jak się bardzo czegoś chce to też różnie z tym bywa. Najlepiej nie "przykładać" się tak bardzo to wyjdzie, lecz jak jest to twoje hobby to jak się "nie przyłożyć" i robić od niechcenia? Pewnie, że ktoś zarzuci mi, że to nie taka grzałka, że gdyby była odpowiednia to tak by się nie stało itd., ale chyba nie o to chodzi. Chodzi o to, że w swej niecierpliwości zawsze możemy coś "spieprzyć", a nie wszystko da się naprawić.
Kupiłem sobie 4 młode kiryśniki i za dwa lata następna próba :).
TO tyle.
Może ktoś też by opisał jakąś swoją przygodę, niekoniecznie bez haapy endu :)
Pozdrawiam

Maaati
08-30-2008, 14:46
W pewnym sensie nikt nie opisuje tutaj swoich przygód może dlatego, że większośc ludzi na tym forum pracuje i nie zawsze znajdzie się godzinka czasu na napisanie takiej opowieści....

Twoja opowieść była bardzo fajna, szkoda, że rybki się ugotowały ale nic nie jest idealne. człowiek nie jest idealny więc było pewne, że kiedyś popełnisz swój gigantyczny błąd. ja mam nowe akwarium i nie chciałbym takiego gigantycznego błędy popełnić ale cóż można tylko czekać i rozmyślać ;)